reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© Intel
Biznes |

Jak to było z Polską i Intelem?

Intel ogłosił 16 czerwca, że zainwestuje w Polsce 4,6 mld USD. Rozgrzało to media na całym świecie, które przez kolejne dni prześcigały się w publikowaniu informacji na ten temat. Agencja Reutera postanowiła jednak sprawdzić, jak w ogóle do tego doszło? Czym Polska przyciągnęła Intela?

Na świecie trwa obecnie wyścig, który ma na celu jak najszybsze uniezależnianie się Europy od półprzewodników z Azji, a każda wiadomość o inwestycji w tym sektorze nabiera większego znaczenia. Nie ma więc co się dziwić, że media z zapartym tchem śledziły informacje dotyczące zapowiedzianego przedsięwzięcia Intela w Niemczech.

Tym czasem, czarnym koniem w europejskim wyścigu okazała się Polska. W zeszłym tygodniu ogłoszono, że Intel zainwestuje we Wrocławiu wiele miliardów w budowę swojej kolejnej fabryki chipów. Kartą przetargową okazała się skutecznie i wytrwale prowadzona dwuletnia kampania, która – jak pisze Agencja Reutera - obiecywała dotacje, infrastrukturę, talenty, a także „kawałek amerykańskiego życia”. 

Agencja Reutera starała się dowiedzieć jak to się stało, że „małe miasto w południowo-zachodniej Polsce spełniło wszystkie warunki, aby uzyskać to, co premier określił mianem największej inwestycji typu greenfield w historii kraju. Dziennikarze przeprowadzili zatem szereg wywiadów z polskimi urzędnikami i kierownictwem firmy, które ujawniły wcześniej niepublikowane dotąd szczegóły.

Polska początkowo zaimponowała kierownictwu Intela szybkością, z jaką odpowiedziała na zapytania i rozwiała obawy – pisze Reuters.

"Kiedy rozpoczynaliśmy ten proces, nie braliśmy pod uwagę Polski" – cytuje wypowiedź Pata Gelsingera, dyrektora generalnego Intela, Agencja Reuetra.

"Wybierając lokalizację, wyobrażasz sobie, że idziesz na randkę. Masz poczucie, że oni naprawdę chcą, aby to zadziałało" – mówił dalej agencji Gelsinger. "Zdecydowanie wyszliśmy z silnym przekonaniem, że władze lokalne chcą, aby to zadziałało".

Reuters ujawnił, że Polska zaczęła zabiegać o inwestycję Intela już w lipcu 2021 roku, a w przeciągu ostatnich dwóch lat przedstawiciele rządu i władz miejskich mieli wielokrotnie spotykać się z ważnymi reprezentantami amerykańskiego giganta. Kluczowe dla rozmów i negocjacji okazały się dwie polskie agencje rządowe - Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH) oraz Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP).

Podkreśla się wytrwałość Polski, która nie zraziła się w marcu 2022 roku, gdy to Intel ogłosił swoje europejskie inwestycje – budowę gigafabryki w Magdeburgu i jedynie rozbudowę istniejącego zakładu w Gdańsku. 
Prace nad projektem, mającym na celu ściągnięcie Intela do Polski, odbywały się w tajemnicy pod kryptonimem „Projekt IQ”. 

Reuters ujawnił, że kierownictwo Intela było pod wrażeniem faktu, że Wrocław jest domem dla mistrzów Polski w futbolu amerykańskim i koszykówce.

W toku dziennikarskiego śledztwa, Reuters ustalił, że nowa fabryka Intela będzie znajdować się na działce o powierzchni 285 hektarów, a budynki będą miały wysokość 50 metrów, na które gigant otrzymał już specjalnie pozwolenie, ponieważ standardowe ograniczenie wynosi 20 metrów.

Agencja Reuetra pisze też, że Polska ma nadzieję zwabić inne firmy, takie jak Taiwan Semiconductor Manufacturing Corp, największego na świecie kontraktowego producenta chipów, do inwestowania w kraju. Kilku urzędników zdradziło nawet w rozmowach z Reuteresem, że rozmowy z TSMC rozpoczęły się w zeszłym roku.

"Jesteśmy w punkcie, w którym dostajemy swoje 5 minut (sławy), więc wiele podmiotów jest zainteresowanych" – powiedział Reutersowi Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia. "Efekt kuli śnieżnej związany z wejściem Intela spowoduje, że rozmowy z kierunku Tajwanu wrócą do nas".


reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
April 15 2024 11:45 V22.4.27-2
reklama
reklama