reklama
reklama
reklama
Pascal-Lefarth
© MYRIAM Mersy Photography
Przemysł elektroniczny |

Wąskie gardło ESG: jak znaleźć czas na realne wdrażanie zmian

Dla europejskich producentów elektroniki zrównoważony rozwój przestał być odległą ambicją. Kwestionariusze od klientów, platformy ESG oraz stale rozszerzające się wymogi regulacyjne stają się codziennością. Firmy muszą nie tylko poprawiać swój wpływ na środowisko, ale także udowadniać osiągane postępy za pomocą coraz większej liczby systemów raportowania.

W tym kontekście niemiecki dostawca usług EMS, DBK EMS GmbH & Co. KG, zakończył niedawno swoją pierwszą ocenę EcoVadis. Firma uzyskała 70 punktów na 100 możliwych, co plasuje ją w gronie 20 proc. najlepiej ocenionych organizacji korzystających z tej platformy. Dla Pascala Lefartha, menedżera ds. zrównoważonego rozwoju i energii w DBK, wynik ten oznacza jednak znacznie więcej niż samą ocenę.

“Jesteśmy dumni z tego rezultatu, zwłaszcza że była to nasza pierwsza ocena EcoVadis. Sam wynik to jednak tylko jeden z elementów. Co ważniejsze, potwierdził on, że wiele zmian, które wdrażaliśmy w ostatnich latach, jest zgodnych z uznawanymi na świecie standardami zrównoważonego rozwoju” – powiedział Lefarth w rozmowie z Evertiq.

Decyzja o przystąpieniu do oceny nie była elementem działań wizerunkowych. Wręcz przeciwnie – przez kilka lat DBK świadomie rezygnowała z udziału w EcoVadis, mimo że regularnie odpowiadała na liczne ankiety klientów oraz korzystała z różnych platform dotyczących zrównoważonego rozwoju.

“W ostatnich latach obserwujemy gwałtowny wzrost liczby ankiet dotyczących zrównoważonego rozwoju, platform tworzonych przez poszczególnych klientów oraz narzędzi do oceny ESG. Z perspektywy dostawcy czasami można odnieść wrażenie, że toniemy w kolejnych prośbach o przekazanie bardzo podobnych informacji. Początkowo zdecydowaliśmy się nie korzystać z EcoVadis głównie ze względu na koszty oraz dodatkowy nakład pracy” – wyjaśnił ekspert.

To podejście zmieniło się wraz z rosnącymi oczekiwaniami klientów. Coraz więcej z nich zaczęło wymagać przedstawienia oceny EcoVadis, a jeden z kluczowych partnerów biznesowych uczynił udział w programie jednoznacznym oczekiwaniem. W tym czasie DBK uznała również, że jej system zarządzania zrównoważonym rozwojem osiągnął poziom, który pozwala na rzetelną zewnętrzną ocenę wieloletnich działań prowadzonych w całej organizacji.

Zamiast traktować EcoVadis jako kolejne wymaganie klienta, firma wykorzystała proces oceny do wzmocnienia zarządzania zrównoważonym rozwojem w całej grupie.

Budowa systemu ESG dla dziesięciu spółek

© DBK

Choć samo wypełnienie oceny EcoVadis zajęło kilka dni, przygotowania trwały znacznie dłużej. W ciągu poprzednich 15 miesięcy DBK opracowała polityki, procedury i dokumentację niezbędne do przeprowadzenia oceny. Jednocześnie wiele działań związanych ze zrównoważonym rozwojem funkcjonowało w firmie od lat – jeszcze zanim zostały formalnie ujęte w ramach systemu ESG.

Dla Lefartha EcoVadis stał się ważnym etapem rozwoju, który pozwolił ocenić, jak bardzo dojrzał system zarządzania zrównoważonym rozwojem.

“Zarówno z perspektywy osobistej, jak i wewnętrznej wynik ma dla mnie szczególne znaczenie, ponieważ odzwierciedla piętnaście miesięcy intensywnej pracy nad stworzeniem uporządkowanego systemu zarządzania ESG. Zrównoważony rozwój od zawsze był częścią kultury naszej firmy i wiele odpowiedzialnych decyzji podejmowaliśmy już wcześniej. Brakowało jednak konkretnych polityk, wskaźników KPI oraz procesów dokumentacyjnych wymaganych przez takie oceny jak EcoVadis. Ich stworzenie wymagało ogromnego wysiłku i ścisłej współpracy dziesięciu podmiotów działających na całym świecie” - wyjaśnił.

Zamiast oceniać poszczególne zakłady oddzielnie, DBK przeprowadziła ocenę na poziomie całej grupy, tworząc wspólne ramy dla polityk ESG oraz raportowania.

"Jednym z naszych celów było stworzenie solidnych podstaw, które pozwolą odpowiadać na rosnącą liczbę zapytań klientów dotyczących ESG za pomocą uznawanego systemu. W połączeniu z naszym Raportem Zrównoważonego Rozwoju liczyliśmy, że EcoVadis stanie się centralnym i wiarygodnym źródłem informacji dla klientów oraz innych interesariuszy"

Ocena rzeczywiście ograniczyła liczbę indywidualnych zapytań od klientów. Zdaniem Lefartha rynek raportowania ESG pozostaje jednak nadmiernie rozdrobniony. Zamiast skupiać się wokół jednego lub dwóch powszechnie uznawanych standardów, przedsiębiorstwa nadal muszą uczestniczyć w wielu różnych systemach oceny.

“EcoVadis z pewnością zmniejszył liczbę indywidualnych ocen wymaganych przez klientów. Liczyłem jednak, że rynek stopniowo skupi się wokół jednej lub dwóch powszechnie akceptowanych platform. Tymczasem firmy nadal muszą uczestniczyć w kilku różnych systemach, w tym także w dużych inicjatywach takich jak CDP. Droga do uproszczenia tego procesu jest więc jeszcze daleka od końca”  - poinstruował Lefarth.

Współistnienie wielu platform ma również konsekwencje finansowe. Za ocenę EcoVadis zwykle płacą sami dostawcy, natomiast inne platformy – takie jak CDP czy IntegrityNext – są często finansowane przez klientów zlecających ocenę. To ogranicza motywację rynku do konsolidacji wokół jednego wspólnego standardu raportowania.

„Największym wyzwaniem jest znalezienie czasu na wdrażanie zmian”

Mimo postępów w formalizacji zarządzania ESG Lefarth uważa, że największym problemem nie jest dziś znalezienie wartościowych inicjatyw dotyczących zrównoważonego rozwoju. Znacznie trudniejsze okazuje się znalezienie czasu na ich realizację.

“Prowadzę listę liczącą około stu pomysłów dotyczących oszczędności energii, projektów środowiskowych i działań, które mogłyby jeszcze bardziej ograniczyć nasz wpływ na środowisko. Problemem nie jest więc identyfikacja dobrych projektów, lecz znalezienie czasu i zasobów potrzebnych do ich wdrożenia” 

Wiele z tych inicjatyw nie przynosi natychmiastowych korzyści finansowych, co utrudnia uzasadnienie inwestycji w dodatkowych specjalistów zajmujących się zrównoważonym rozwojem. Jednocześnie wiedza potrzebna do zarządzania obszarem ESG staje się coraz bardziej wyspecjalizowana i kosztowna. W efekcie przedsiębiorstwa muszą godzić długoterminowe cele środowiskowe z codziennymi priorytetami biznesowymi.

“Mówiąc całkowicie szczerze, dzisiejsze zarządzanie zrównoważonym rozwojem jest w ogromnym stopniu determinowane przez stale rosnącą liczbę wymogów regulacyjnych. Znaczną część czasu pochłania monitorowanie nowych przepisów, gromadzenie danych, odpowiadanie na pytania klientów oraz budowanie dokumentacji i struktur raportowania, których oczekuje się dziś od firm”

Jako przykład Lefarth wskazuje unijne rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR). Jego wdrożenie wymaga szeroko zakrojonej współpracy z dostawcami, zarządzania dużymi zbiorami danych oraz zapewnienia zgodności z przepisami. Wszystkie te działania konkurują o czas z praktycznymi projektami środowiskowymi.

“Każda nowa regulacja oznacza dla przedsiębiorstw dodatkową pracę. Bardzo często nowe obowiązki trafiają do osób, które najlepiej znają systemy zgodności i raportowanie ESG, nawet jeśli dane zagadnienie wykracza poza ich podstawowy zakres obowiązków. Firm nie stać na zatrudnianie nowego specjalisty za każdym razem, gdy wchodzą w życie kolejne przepisy. To działania konieczne, ale jednocześnie pozostawiają mniej czasu na praktyczne projekty z zakresu zrównoważonego rozwoju, które przynoszą bezpośrednie korzyści środowisku”

Zdaniem Lefartha problem ten staje się szczególnie dotkliwy dla małych i średnich przedsiębiorstw, które często nie dysponują wyspecjalizowanymi zespołami ds. zrównoważonego rozwoju.

“Naprawdę popieram cele europejskich regulacji dotyczących zrównoważonego rozwoju. Kierunek jest właściwy. Chciałbym jednak, aby przepisy były bardziej proporcjonalne i uwzględniały fakt, że potrzeby oraz możliwości MŚP znacząco różnią się od sytuacji dużych korporacji. Od największych przedsiębiorstw można oczekiwać bardziej rozbudowanego raportowania, natomiast mniejsze firmy powinny móc przeznaczać większą część swoich zasobów na praktyczne działania środowiskowe, a nie na coraz większe obciążenia administracyjne”

Zrównoważony rozwój i konkurencyjność są coraz silniej powiązane

Europejski sektor EMS działa obecnie w jednym z najtrudniejszych otoczeń rynkowych ostatnich lat. Podobnie jak wielu innych producentów, DBK odłożyła w czasie część większych inwestycji, w tym projekty związane z odnawialnymi źródłami energii oraz magazynami energii, ponieważ możliwości finansowe firmy uległy ograniczeniu.

Mimo to Lefarth przekonuje, że zrównoważony rozwój nie powinien być postrzegany jako dodatkowy koszt, lecz jako element rozwiązania problemów przedsiębiorstw.

“Wiele działań z zakresu zrównoważonego rozwoju – takich jak poprawa efektywności energetycznej, ograniczanie ilości odpadów, optymalizacja procesów czy większa przejrzystość łańcucha dostaw – bezpośrednio wpływa również na kontrolę kosztów, zarządzanie ryzykiem i odporność operacyjną przedsiębiorstwa. W tym sensie zrównoważony rozwój i wyniki ekonomiczne nie stoją ze sobą w sprzeczności. Coraz częściej wzajemnie się wspierają”

Choć część inwestycji została odłożona, długoterminowy kierunek rozwoju firmy pozostaje niezmieniony.

“Pozytywnym sygnałem jest dla mnie to, że nasi udziałowcy nadal są zaangażowani w realizację obranej strategii. Nawet jeśli część europejskiej agendy dotyczącej zrównoważonego rozwoju jest obecnie zmieniana, odkładana w czasie lub upraszczana, w DBK panuje pełne przekonanie, że zrównoważony rozwój pozostanie ważnym elementem naszej działalności w długim okresie”

“Dla nas zrównoważony rozwój nie oznacza wyłącznie spełniania wymogów prawnych. Chodzi o to, aby DBK pozostała odporną, odpowiedzialną i przygotowaną na przyszłość firmą – zarówno dla klientów, jak i pracowników oraz kolejnych pokoleń”

Długofalowe podejście DBK znajduje odzwierciedlenie w inwestycjach realizowanych jeszcze zanim raportowanie ESG stało się standardowym wymogiem biznesowym. Gdy w 2012 roku ukończono budowę siedziby firmy, obiekt był już wyposażony w instalację geotermalną oraz system fotowoltaiczny.

W latach 2022–2023 przedsiębiorstwo uruchomiło własną produkcję „zielonego” azotu na terenie zakładu, eliminując konieczność codziennych dostaw realizowanych samochodami ciężarowymi. W tym samym czasie zainstalowano również stacje ładowania pojazdów elektrycznych.

Najnowsze działania obejmują zwiększenie udziału energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych oraz poprawę sprawności instalacji fotowoltaicznej o mocy 452 kW, co pozwoliło zwiększyć jej wydajność nawet o 20 proc.

Znaleźć równowagę

Zapytany o rady dla innych firm z branży EMS, Lefarth odpowiada bez wahania.

“Jeśli jest jedna lekcja, którą wyciągnęliśmy z naszych doświadczeń, to brzmi ona: zacznijcie odpowiednio wcześnie, ale zachowajcie pragmatyzm. Z perspektywy czasu cieszę się, że rozpoczęliśmy przygotowania, zanim wymagania stały się obowiązkowe. Zbudowanie systemu zarządzania ESG wymaga czasu, a wielu niezbędnych procesów, polityk czy struktur danych nie da się stworzyć z dnia na dzień. Firmy, które czekają do momentu, gdy wymogi dotyczące zrównoważonego rozwoju staną się obowiązkowe, często znajdują się pod ogromną presją”

Jednocześnie uważa, że przedsiębiorstwa potrzebują otoczenia regulacyjnego, które będzie nagradzać długoterminowe zaangażowanie, zamiast zachęcać do odkładania działań na później.

“Jedną z moich największych obaw jest to, że nieustannie zmieniające się przepisy sprawiają wrażenie, iż najbezpieczniejszą strategią jest czekanie. Firmy, które inwestują wcześniej, nie zawsze są za to nagradzane, ponieważ wymagania są później przesuwane w czasie, zmieniane lub upraszczane. To może zniechęcać organizacje, które rzeczywiście chcą działać z wyprzedzeniem, a nie sądzę, aby taki sygnał Europa powinna wysyłać przedsiębiorcom”

Mimo tych zastrzeżeń Lefarth jest przekonany, że traktowanie zrównoważonego rozwoju jako strategicznego priorytetu jest właściwym kierunkiem.

“Nadal uważam, że poważne podejście do zrównoważonego rozwoju jest słuszne. Kluczowe jest jednak znalezienie równowagi pomiędzy długoterminowym przygotowaniem a praktycznym wdrażaniem działań. Trzeba zbudować odpowiednie struktury, ale nie można tracić z oczu głównego celu – ograniczania wpływu na środowisko, doskonalenia produktów i procesów oraz budowania odpornego przedsiębiorstwa. Największą wartość zrównoważony rozwój przynosi wtedy, gdy wykracza poza raporty i zgodność z przepisami, stając się elementem codziennych decyzji biznesowych”

To właśnie taka szersza perspektywa wpływa również na ocenę przyszłej konkurencyjności europejskiego sektora EMS.

Choć Lefarth dostrzega obawy dotyczące pozycji konkurencyjnej Europy, nie zgadza się z opinią, że ambitna polityka klimatyczna i środowiskowa powinna zostać porzucona tylko dlatego, że inne regiony świata przez lata emitowały więcej gazów cieplarnianych.

“Nie zgadzam się z argumentem, że działania Europy na rzecz zrównoważonego rozwoju nie mają sensu, ponieważ więksi emitenci, tacy jak Chiny czy Indie, i tak niczego nie zmienią. Oni już się zmieniają. Być może zaczęli później, ale kiedy wyznaczą sobie kierunek, potrafią działać bardzo szybko. Za dziesięć czy piętnaście lat Chiny mogą stać się jednym ze światowych liderów zrównoważonego rozwoju”

© MYRIAM Mersy Photography

Dla Lefartha wyzwanie stojące przed Europą nie polega więc na obniżaniu ambicji środowiskowych, lecz na stworzeniu firmom stabilnych i przewidywalnych warunków, które pozwolą im planować długoterminowe inwestycje oraz rozwój technologii.

“Siła Europy powinna polegać na wyznaczaniu ambitnych celów, a następnie konsekwentnym ich realizowaniu. Firmy potrzebują stabilnego kierunku, który daje im pewność potrzebną do inwestowania w długiej perspektywie, zamiast ciągłego dostosowywania się do zmieniających się wymagań. Jeśli uda nam się osiągnąć tę równowagę, zrównoważony rozwój może stać się nie tylko obowiązkiem regulacyjnym, ale także realnym źródłem długoterminowej siły europejskiego przemysłu”


Załaduj więcej newsów
© 2026 Evertiq AB July 28 2026 10:43 V31.11.2-2
reklama
reklama