reklama
reklama
Best-Supply-Jacek-Malecki-Krakow-2026
© Evertiq
Przemysł elektroniczny |

Rynek komponentów elektronicznych: kryzys, który nabiera rozpędu

Sztuczna inteligencja, napięcia geopolityczne, rosnące ceny surowców i coraz dłuższe terminy dostaw tworzą mieszankę, która może poważnie utrudnić życie producentom elektroniki. Podczas Evertiq Expo Kraków 2026 Jacek Małecki, CEO firmy Best Supply, przekonywał, że obecnie doświadczane zaburzenia nie są chwilowym problemem, a raczej początkiem dłuższego okresu niestabilności. Czy rynek komponentów stoi na krawędzi armagedonu?

Trzy dekady obserwowania rynku

Jacek Małecki z branżą komponentów elektronicznych związany jest od około 30 lat. W 1996 roku tworzył polski oddział Future Electronics, pracował również po stronie producenta i klienta OEM, a obecnie prowadzi Best Supply. Firma koncentruje się na dostawach komponentów, przede wszystkim dla polskich przedsiębiorstw, oraz na obsłudze ograniczonej liczby klientów w modelu, który Jacek Małecki określa jako wsparcie premium.

Tak szerokie doświadczenie pozwala mu patrzeć na rynek z kilku perspektyw jednocześnie: producenta układów, dystrybutora, firmy projektującej urządzenie i przedsiębiorstwa zlecającego montaż. Jego diagnoza nie była optymistyczna.

“Od marca, moim zdaniem, sytuacja się pogorszyła”, rozpoczął Jacek Małecki.

AI pochłania moce produkcyjne

Najistotniejszym źródłem problemu jest rozwój infrastruktury sztucznej inteligencji. Centra danych potrzebują ogromnej liczby zaawansowanych procesorów, pamięci, układów zasilania, elementów sieciowych i systemów chłodzenia. Skala inwestycji jest tak duża, że zmienia zasady funkcjonowania całego rynku półprzewodników.

Jacek Małecki zwrócił uwagę na niezwykłą koncentrację tego popytu. Według danych przedstawionych podczas prezentacji zastosowania związane z AI mogą odpowiadać za olbrzymią część wartości sprzedaży półprzewodników, chociaż obejmują bardzo wąski fragment całego asortymentu.

“Jeśli chodzi o asortyment, to jest 0,2 procent. Ilość komponentów i typów jest bardzo ograniczona. Problemem jest wartość, która stanowi prawie połowę całego rynku półprzewodników.”

Nie chodzi więc o to, że sztuczna inteligencja zużywa każdy rodzaj rezystora, tranzystora czy mikrokontrolera. Problem polega na tym, że kilku globalnych odbiorców jest gotowych rezerwować moce produkcyjne na lata, gwarantować zamówienia, finansować rozwój fabryk, a nawet inwestować kapitałowo w dostawców. Dla producenta półprzewodników taka propozycja jest trudna do odrzucenia. Stabilny kontrakt z wielkim koncernem oznacza jednak, że część dotychczasowych klientów musi otrzymać mniej układów albo czekać na nie znacznie dłużej.

“Dobre warunki, pieniądze na stole, trzy lata spokoju, dobra sprzedaż. Jednak godzinę później zastanawiałbym się, komu powiedzieć do widzenia, bo nie jestem w stanie tych mocy zapewnić bez ograniczania innych klientów”, obrazowo opisał ten mechanizm prelegent.

Problem wykracza poza fabryki

Dostępność linii litograficznych nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na produkcję półprzewodników. Potrzebne są również specjalistyczne gazy, chemikalia, podłoża, fotorezystory, woda o bardzo wysokiej czystości, energia i rozbudowana logistyka. Zakłócenie dostaw jednego z takich materiałów może ograniczyć pracę całej fabryki.

Jacek Małecki zaznaczył, że konflikt na Bliskim Wschodzie wnosi kolejny element ryzyka:

“Hel jest bardzo ważnym materiałem przy produkcji półprzewodników. W fabrykach wykorzystywany jest do chłodzenia. 30% światowej podaży helu generuje Katar. Jak wiemy, jest problem, żeby ten produkt stamtąd pozyskać. Jeśli to jest 30% światowej podaży, to musi się to odbić na produkcji półprzewodników. I to się zaczyna w tej chwili dziać”, tłumaczył. “W pewnych komponentach, na przykład w fotorezystorach, potrzebne są produkty ropopochodne. 40% z nich jest pozyskiwane z Bliskiego Wschodu.”

Jeżeli znacząca część podaży pochodzi z jednego regionu, to nawet krótkotrwałe problemy transportowe mogą uruchomić reakcję łańcuchową. Co ważne, powrót do normalności nie następuje natychmiast po ustaniu kryzysu. Trzeba odbudować zapasy, przywrócić regularność transportu, zsynchronizować produkcję i ponownie rozdzielić dostępne moce.

“Zepsuć coś jest łatwo, ale potem ustabilizować to jest bardzo trudno”, podkreślił Jacek Małecki.

Jego zdaniem samo prostowanie poważnie zaburzonego łańcucha dostaw może trwać od pół roku do roku, a pełna stabilizacja nawet dłużej.

Nexperia - lekcja zależności rynkowych

Szef Best Supply w swoim wystąpieniu przywołał przykład Nexperii, holenderskiego producenta popularnych elementów fundamentalnych, takich jak tranzystory, diody, układy logiczne i analogowe. Komponenty tego rodzaju często stanowią niewielką część wartości produktu końcowego. Kosztują zaledwie kilkanaście lub kilkadziesiąt centów, ale bez nich nie można ukończyć urządzenia wartego setki lub tysiące euro.

W teorii prosty tranzystor można zastąpić odpowiednikiem innego producenta. W praktyce pojawiają się trzy przeszkody: dostępność, cena i konieczność ponownej walidacji. Jacek Małecki przytoczył przykład komponentu, dla którego jeden zamiennik był oferowany z terminem dostawy wynoszącym 45 tygodni, a drugi był dostępny od ręki, lecz kosztował 2,80 dolara zamiast około 15 centów.

“Nikt nie wie, co się będzie działo za 45 tygodni. Można powiedzieć, że tego pierwszego wariantu właściwie nie ma”, skomentował ofertę z niemal rocznym terminem dostawy.

W przypadku zamówienia 100 tysięcy sztuk droższy zamiennik oznaczałby koszt zbliżony do miliona złotych. Dla wielu produktów byłaby to kwota niemożliwa do przeniesienia na klienta końcowego.

Prelegent zauważył, że sytuacja jest jeszcze trudniejsza w motoryzacji, medycynie i sektorze obronnym. Niewielka zmiana w produkcie może wymagać testów, dokumentacji, ponownego zatwierdzenia projektu i wykazania pełnej identyfikowalności pochodzenia. Techniczny zamiennik nie zawsze jest więc dobrą alternatywą biznesową.

Lead time, czyli kiedy produktu właściwie nie ma

Czas pomiędzy złożeniem zamówienia a dostawą komponentu określa się jako lead time. W stabilnych warunkach może wynosić kilka lub kilkanaście tygodni. Gdy rośnie do 39, 45 albo 52 tygodni, przestaje być zwykłym terminem realizacji:

“Lead time 39–52 tygodnie oznacza po prostu, że tego towaru nie ma”, stwierdził Jacek Małecki.

Trudno bowiem przewidzieć, ile urządzeń firma będzie potrzebowała za rok, czy projekt nadal będzie aktualny i czy klient końcowy nie zmieni zamówienia. Ryzyko przechodzi wówczas na dystrybutora lub producenta elektroniki.

Długie terminy dostaw szczególnie utrudniają realizację zamówień publicznych. Jeśli wykonawca po wygraniu przetargu ma zaledwie cztery/sześć miesięcy na dostarczenie urządzenia, nie może pozwolić sobie na 40 tygodni oczekiwania na komponent pochodzący z autoryzowanego źródła. Pozostaje mu zakup na rynku niezależnym, gdzie znacznie trudniej o pełną identyfikowalność, czyli dokładne prześledzenie drogi produktu od producenta do odbiorcy.

“Ktoś, kto organizuje przetarg i daje tak krótkie terminy, a nie ma pojęcia, jak długo czeka się na komponenty, łamie podstawowe zasady jakości”, ocenił prelegent.

Ceny rosną w parze z terminami

Wydłużeniu terminów dostaw niemal zawsze towarzyszą podwyżki. Producenci uzasadniają je kosztami rozbudowy mocy, energii, transportu, pracy i logistyki. Jacek  Małecki zauważył jednak, że polityka cenowa bywa selektywna. Ten sam komponent może być oferowany różnym klientom po różnych cenach, zależnie od znaczenia odbiorcy, branży, wielkości zamówień i wcześniejszych negocjacji.

Czasami podwyżki obejmują wyłącznie nowe zamówienia, ale zdarzają się też sytuacje, w których producent unieważnia wcześniejsze wyceny i aktualizuje ceny dla zamówień wysłanych wcześniej i oczekujących na realizację. 
Klienci końcowi nie umieją negocjować cen. Szczególnie w przypadkach, kiedy współpracują z firmami EMS. Liczą, że ceny wynegocjuje EMS, bo on będzie kupował duże ilości, także dla innych klientów. To założenie jest błędne, przynajmniej częściowo. Duży wolumen zamawiany przez firmy EMS przekłada się na dobre ceny jedynie na komponenty proste i tanie (elementy pasywne, dyskretne i proste półprzewodniki). Komponenty bardziej zaawansowane technologiczne, które decydują o cenie całego produktu trzeba negocjować na etapie ich wyboru podczas tworzenia projektu.

“Jak coś idzie do produkcji, to żaden producent nie da ceny specjalnej, bo już klamka zapadła”, powiedział Małecki.

Gdy konkretny układ zostanie wpisany do dokumentacji i przejdzie testy, dostawca wie, że jego zastąpienie będzie kosztowne i czasochłonne. Najczęściej nie dojdzie ono do skutku.

Ten temat będzie przedmiotem wykładu Jacka Małeckiego na Evertiq Expo 22 października w Warszawie. Zachęcamy do rejestracji na wydarzenie.

Magazyn jako źródło przewagi konkurencyjnej

Naturalnym zabezpieczeniem przed zakłóceniami są zapasy. Przez lata wiele firm traktowało jednak duży magazyn jako niepotrzebne zamrażanie pieniędzy. Popularność zdobył model dostaw „dokładnie na czas”, w którym zapasy ograniczano do minimum.

Co ciekawe, z analiz Jacka Małeckiego wynika, że firmy utrzymujące relatywnie większy magazyn mogą osiągać wyższą rentowność. Dotyczy to zarówno dystrybucji, jak i przedsiębiorstw EMS. Warunkiem jest oczywiście dobre zarządzanie zapasami: kontrola rotacji, ryzyka wycofania komponentu i realnego zapotrzebowania klientów.

“Remedium na to, co się w tej chwili dzieje, jest posiadanie sporego magazynu u siebie. Trzeba umieć nim zarządzać, ale nie trzeba się go bać”, podsumował.

EOL i trudność prognozowania

Kolejnym wyzwaniem jest zwiększająca się liczba komponentów wycofywanych z rynku, czyli objętych procedurą end of life. W sytuacji, gdy producenci chcą przeznaczyć moce produkcyjne na bardziej opłacalne wyroby, starsze lub mniej rentowne linie są zamykane. W efekcie klienci mają ograniczony czas na złożenie ostatniego zamówienia lub są zmuszeni do przeprojektowania swoich urządzeń.

Ekspert zauważył, że firmy coraz gorzej prognozują przyszły popyt. Paradoks polega na tym, że przy terminach dostaw sięgających roku potrzebne są prognozy na 12–18 miesięcy, ale niestabilność gospodarcza i geopolityczna sprawia, że ich wiarygodność spada.

Producenci nie wiedzą, ile zamawiać, dystrybutorzy boją się budować zapasy, a klienci końcowi zwlekają z decyzjami. W efekcie każdy uczestnik łańcucha próbuje ograniczyć własne ryzyko, przenosząc je na kolejny podmiot.

Armagedon czy nowa normalność?

Jacek Małecki nie spodziewa się gwałtownego załamania rynku. Z jego wypowiedzi wyłania się wizja przedłużającej się presji, w której różne czynniki wzajemnie się wzmacniają: rozwój AI pochłania moce produkcyjne, napięcia geopolityczne zagrażają dostawom surowców i logistyce, producenci rezygnują z mniej rentownych układów, a brak odpowiednich zapasów magazynowych potęguje skutki wahań popytu.

Sektor obronny nie zużywa wprawdzie takiej liczby półprzewodników jak centra danych, lecz jego nagłe zamówienia również mogą pogłębiać niedobory wybranych grup produktów. Szczególnie gdy potrzebne są układy starsze, certyfikowane lub produkowane w niewielkiej skali.

“Jeśli są pieniądze, ktoś powinien stworzyć zapasy magazynowe na wiele lat do przodu. To jest jedyne wyjście”, ocenił prelegent, odpowiadając na pytanie z sali.

W nadchodzących latach przewagę zyskają firmy, które w fazie projektowania uwzględniają alternatywy dla swoich produktów, negocjują ceny, budują zapasy i znają rzeczywiste źródła ryzyka w swoim BOM-ie. Brak niewielkiego tranzystora może zatrzymać wielomilionowy projekt. Dlatego zarządzanie komponentami przestaje być jedynie funkcją zakupową, a staje się jednym z kluczowych elementów strategii przedsiębiorstwa.

O znaczeniu i wyzwaniach fazy projektowania Jacek Małecki rozmawiał również podczas panelu dyskusyjnego “Elektronika dla wymagających zastosowań. Od projektowania do niezawodności systemów”, w którym uczestniczył też Maciej Sobolewski z Fideltronik. Rozmowę poprowadziła Ewelina Bednarz z Evertiq.

Jacek Małecki ponownie zagości na scenie Evertiq Expo podczas warszawskiej edycji targów, która odbędzie się 22 października 2026 roku na Stadionie PGE Warszawa. Kolejna edycja targów Evertiq Expo Kraków już 9 czerwca 2027 roku.


Załaduj więcej newsów
© 2026 Evertiq AB June 11 2026 09:39 V31.10.3-2
reklama
reklama