reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© Pixabay Przemysł elektroniczny | 06 lutego 2017

Intel: autonomiczne samochody już za 4 lata

Chociaż według Intela jazdę autonomicznym samochodem można porównać z wysłaniem człowieka na księżyc, to pojazdy pod kontrolą komputera mogą się pojawić na drogach już za 4 lata.

BMW chce stać się siłą napędową rewolucji autonomicznych pojazdów albo — jak twierdzi Klaus Fröhlich, kierownik ds. rozwoju samochodowego giganta — rozwiązać zagadkę „Świętego Grala” sektora transportu. Niemiecka firma nie jest jedyną, która inwestuje miliardy dolarów w tę branżę. Jednak BMW uważa, że dzięki współpracy z pionierami technologii, takimi jak Intel i Mobileye, i zgromadzonej wiedzy zostanie jej liderem. Producent samochodów rozpocznie testy jeszcze w tym roku, a w 2021 roku planuje wprowadzić na rynek serię iNext, czyli pojazdy autonomiczne kolejnej generacji. Podczas sesji panelowej na konferencji Digital Life Design 2017 w Monachium kierownicy ze wszystkich trzech firm omawiali wyzwania, które muszą pokonać, by wprowadzić autonomiczne samochody na nasze drogi. Obecnie przeciętna osoba generuje w przybliżeniu 1 GB danych dziennie, jeśli uwzględnić e-maile, posty w mediach społecznościowych i korzystanie z Internetu. Do 2020 roku każdy samochód autonomiczny będzie musiał przetworzyć kolosalne 4000 GB na dobę przy dwóch godzinach jazdy dziennie — twierdzi Brian Krzanich, dyrektor generalny firmy Intel.- Milion samochodów na drogach będzie generować tyle danych, co połowa populacji świata. To naprawdę duża ilość danych, do której przetworzenia niezbędna jest ogromna moc obliczeniowa — powiedział. Oczywiście to tylko początek zalewu danych. Ilość danych generowanych przez floty samochodów autonomicznych poruszających się po drogach przez cały dzień, odbierających i podrzucających ludzi oraz zapewniających im rozrywkę na trasie, na przykład w formie transmisji strumieniowych pozwalających na spersonalizowanie podróży, będzie stale rosła. Dane trzeba będzie zebrać, przetworzyć i zmagazynować w czasie rzeczywistym. Dlatego niezbędna jest implementacja szybkiej, cechującej się małymi opóźnieniami sieci 5G oraz zaawansowanej, kompleksowej infrastruktury. Bezpieczeństwo podstawą sukcesu Główną zaletą autonomicznych pojazdów będzie zwiększenie bezpieczeństwa na drogach. W odróżnieniu od ludzi systemy sztucznej inteligencji nie będą ignorować ograniczeń prędkości, ich uwagi nie rozproszą telefony komórkowe ani nie zasną za kierownicą. Jednak od razu pojawia się inny problem — społeczeństwo automatycznie przyjmie, że maszyny nie popełniają błędów. Obecnie w USA na drogach ginie 35 000 osób rocznie. Profesor Amnon Shashua, współzałożyciel, dyrektor techniczny i prezes Mobileye, sugeruje, że nawet jeśli producenci samochodów ogłoszą, że wprowadzenie pojazdów autonomicznych na rynek spowoduje zmniejszenie tej liczby do 10 000 ofiar rocznie, nie zdobędą poparcia opinii publicznej. - Wydaje się, że to doskonały wynik, jednak społeczeństwo nie zaakceptuje komputerów zabijających ludzi. Nie wiem, jaka liczba byłaby do zaakceptowania — może 100? 50? 10? Musi być niezwykle mała, by społeczeństwo mogło ją zaakceptować. To jest największe wyzwanie. Nie chodzi tylko o to, by komputery osiągnęły poziom wydajności człowieka. Muszą działać jak nadludzie — mówi Shashua. Standaryzacja warunkiem wdrożenia Branża pojazdów autonomicznych będzie istotnie różnić się od innych sektorów technologii w zakresie standaryzacji. W takich obszarach jak rynek smartfonów dostawcy mogą na przykład tworzyć zamknięte ekosystemy albo stosować różne rozwiązania do ładowania. Takie podejście nie sprawdzi się w przypadku samochodów autonomicznych. Pojazdy będą musiały ze sobą współpracować i zapewniać minimalny poziom bezpieczeństwa niezależnie od producenta. Niezbędne będzie wprowadzenie przepisów związanych z mapowaniem, możliwościami manewrowania, reakcją na zderzenie, bezpieczeństwem danych i nie tylko. - Wszystkie komercyjne samoloty wyglądają podobnie, ponieważ podlegają ścisłym regulacjom Federalnego Urzędu Lotnictwa (Federal Aviation Administration, FAA). To samo stanie się z branżą pojazdów autonomicznych, które także będą musiały spełniać wymogi dotyczące bezpieczeństwa — dodaje profesor Shashua. - Trzeba próbować dotrzeć do mety w czołówce, ale równie ważne jest, by po drodze zdobyć partnerów. Próba samodzielnego opracowania tej technologii, nawet jeśli się powiedzie, może okazać się fiaskiem, jeśli rozwiązanie będzie różnić się od większości innych rozwiązań na rynku, które staną się standardem. Dlatego współpraca z innymi firmami jest w tym przypadku kluczowa. Nie chodzi tylko o wymianę zasobów, podział kosztów czy udostępnianie danych — co również jest bardzo, bardzo ważne. To nie jest gra dla jednego gracza. Jazdę autonomicznym samochodem można porównać z wysłaniem człowieka na księżyc. To zadanie zostało zrealizowane przez cały kraj, a nie przez jedną firmę. Kiedy więc możemy spodziewać się autonomicznych samochodów na naszych drogach? Brian Krzanich twierdzi, że zasady wprowadzenia na rynek autonomicznych pojazdów będą podobne do tych, które obowiązują przy każdym innym projekcie inżynieryjnym na dużą skalę, takim jak wdrożenie internetu czy rozwiązań chmurowych. Wszystkie podstawowe elementy technologii już istnieją. Trzeba je tylko połączyć i wyregulować, by samochody bez kierowców stały się rzeczywistością. - Nasze trzy firmy — Mobileye, Intel i BMW — są wystarczająco zaangażowane w ten proces, by zdawać sobie sprawę z problemów i rozwiązań, które trzeba dostarczyć. To tylko kwestia wykonania i czasu. Przed nami długa droga, bo musimy mieć pewność, że nasze pojazdy są naprawdę bezpieczne, rozumiemy wszystkie uwarunkowania i mamy pełny obraz sytuacji. Jednak z punktu widzenia inżynierii wiemy, co należy zrobić. Jestem przekonany, że za cztery lata takie samochody będą jeździć po drogach — podsumował. Źródło: © Intel
Załaduj więcej newsów
December 03 2019 22:29 V14.8.2-2