reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© maksim-pasko-dreamstime.com Technologie | 20 kwietnia 2012

Czy polscy EMS-producenci wykorzystają szansę wejścia na rynek skandynawski?

To ciekawe pytanie zadaje Andrej Scepanski, długoletni CEO i były właściciel Lindebergh Elektronik, obecnie CEO Svensk Enterprise Partner/Artisma Consulting i założyciel Swedish Export Consultant Association.
Lindebergh Elektronik przez wiele lat współpracował z polskimi producentami poprzez outsourcing swojej produkcji.

- Mówiąc skandynawski mam na myśli głównie rynek szwedzki, czyli ten największy, najbardziej prężny i innowatywny – wyjaśnia Andrej Scepanski.

Branża elektroniczna w Szwecji przechodzi istotne zmiany strukturalno-organizacyjne. Wiele firm w latach 2009-2010 zmieniło układy własnościowe, weszło w skład konglomeratów i korporacji. Nastąpiła bardzo widoczna polaryzacja. Z jednej strony mamy starających się dominować 3-5 aktorów nastawionych na duże serie a z drugiej całą gamę mniejszych producentów prototypów o charakterze lokalno-rodzinnym, czyli działających na całkiem innych warunkach.

Taki układ ogranicza konkurencję i stwarza ryzyko powstawania karteli cenowych. Dlatego wiec powstaje konkretna potrzeba istnienia większej ilości producentów EMS o rozmiarach wypełniających tą nagle powstałą ”dziurę-próżnie” pomiędzy blokami.

- Taka sytuacja stwarza nowe możliwości do biznesu, co mogą i powinny, wykorzystać polscy przedsiębiorcy i EMS-producenci. Uważam, iż jest w Polsce kilku producentów mających szanse przebicia się na rynku szwedzkim. Zwłaszcza jeżeli już mają doświadczenie we współpracy z producentami, klientami i odbiorcami szwedzkimi – namawia założyciel Swedish Export Consultant Association.

Polscy EMS-producenci odgrywają głównie rolę produkcji z nastawieniem na kraje unijne jak Niemcy czy też Wielka Brytania. Firmy szwedzkie natomiast chętnie otwierały swoje filie w Polsce w celu outsourcingu i obniżenia kosztów produkcji.

- To o czym ja mowię wymaga pewnej ambicji, odwagi i determinacji, czyli dania kroku w nowym kierunku - znaleźć się bliżej klienta i to na jego własnym terenie. Aby ułatwić realizację tego zadania. potrzebny jest partner znający ten rynek.

Dylemat polskiego przedsiębiorcy to być firma globalną, czy zaspokoić się lokalnym działaniem i co za tym idzie?

To, że polska branża elektroniczna (i nie tylko) jest pasywna i mało innowacyjna wynika głównie z asekuracyjnej mentalności przedsiębiorców. To kwestia marzeń, awersji do ryzyka, co skłania ludzi do pozostania na własnym, małym podwórku.

Polski przedsiębiorca zamiast inwestować w innowacje i nowe rynki woli kupić za granicą nowe maszyny. Chce też w tym celu wykorzystać środki unijne. To jest proste i bez ryzyka. Dobrze, ze tak robi bo przecież musi dogonić swoich europejskich kolegów i konkurentów. W wielu przypadkach już ich przegonił. Mało tego. Magazyny są wypełnione nierozpakowanym nowoczesnym sprzętem czekającym na jeszcze lepsze czasy. Oczywiście nowe maszyny mogą tez być wykorzystane przy rozwijaniu własnych technologi.

Pytanie, co dalej? Polski EMS-producent powinien być bardziej globalny nie tylko przez kupowanie za granicą nowych maszyn, ale być obecnym tam gdzie się dużo dzieje. Branża elektroniczna w Szwecji nagle stwarza nam całkiem nowe możliwości. Kto będzie tym pierwszym polskim EMS-producentem, który to wykorzysta?

- Naszym celem jest przyspieszenie rozwoju firm, które mają potencjał i ambicje, aby osiągnąć silną pozycję zarówno na rynku krajowym jak i globalnym. Współpracujemy jako partner, aby pomóc rozwijać się, rosnąć i zdobywać nowe rynki eksportowe – mówi Andrej Scepanski, Svensk Enterprise Partner

© Andrej Scepanski

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
October 15 2018 23:56 V11.6.0-2