reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© Jabil Przemysł elektroniczny | 04 kwietnia 2012

Co aktualnie dzieje się z Jabilem Kwidzyn?

Niedawno informowaliśmy o złej sytuacji w Jabilu w Kwidzynie. Redakcja Evertiq.pl dotarła do źródła, które przybliży Wam aktualną sytuację w polskim zakładzie.
Z początkiem 2012 roku w kwidzyńskim Jabilu zaczęły się zwolnienia pracowników. Według danych tamtejszego Powiatowego Urzędu Pracy, tylko w ciągu miesiąca zatrudnienie w fabryce produkującej teraz głównie solary, czyli ogniwa fotowoltaiczne, oraz podzespoły elektroniczne, straciło około pięciuset pracowników.

Mimo tak znaczącej skali redukcji, w niespełna 40-tysięcznym Kwidzynie nikt o zwolnieniach grupowych nie usłyszał, bo większości zwolnionych, zatrudnianych w Jabilu za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej, po prostu nie odnowiono umów.

Wśród zwolnionych znalazła się jednak również grupa pracowników z wieloletnim stażem pracy, którzy pamiętają powstawanie tych zakładów, produkcję telewizorów Philips i dobrze wspominają czasy, gdy firmą kierował poprzedni prezes Andrzej Gołyga.

- Ludzie, którzy pracowali tu niemal od początku, nieraz po 17-18 lat, z dniem 1 marca 2012 dostali trzymiesięczne wypowiedzenie. Nie mogliśmy na to nie zareagować – mówi przewodnicząca "Solidarności" w Jabilu Grażyna Orkwiszewska, wyjaśniając powody wejścia organizacji związkowej w spór zbiorowy z pracodawcą. - Zwolnieni zwrócili się zresztą z tym do sądu pracy, ale sprawa w sądzie potrwa, bo przecież nie wyznaczono jeszcze nawet pierwszych terminów – dodaje.

Sezonowe fluktuacje poziomu zatrudnienia w Jabilu to żadna nowość, zależą – co zrozumiałe – od liczby kontrahentów i wielkości zamówień, ale związkowcy trochę się niepokoją, że w miejsce zwalnianych pracowników z umową na czas nieokreślony, którzy osiągnęli już górne pułapy zaszeregowania, zacznie się wkrótce przyjmować nowe osoby poprzez agencje pracy tymczasowej.

- Ze związkowego punktu widzenia przeciwdziałanie narastającej fali przyjmowania pracowników na umowy czasowe i przez agencje to po prostu walka o normalność na rynku pracy – ocenia Zbigniew Koban, wiceprzewodniczący ZR Elbląskiego „S” i szef podregionu Kwidzyn.

Lista problemów, które sprawiły, że "Solidarność" w Jabilu weszła w spór zbiorowy z pracodawcą, jest dłuższa. Ale najważniejsze są dwa punkty: utrzymanie normalnych, kodeksowo chronionych miejsc pracy oraz podwyżka wynagrodzeń. W tej pierwszej sprawie 8 marca udało się związkom zawrzeć z kierownictwem firmy porozumienie, w myśl którego stali pracownicy nie będą zwalniani dopóty, dopóki w kwidzyńskiej fabryce będą jeszcze osoby pozyskane poprzez agencje pracy tymczasowej.  

Żal mi tych ludzi – mówi przewodnicząca Orkwiszewska – ale jeśli nie zdołamy obronić przyzwoitej, kodeksowej formy zatrudnienia to wkrótce może dojść do tego, że w Jabilu na produkcji pozostaną wyłącznie pracownicy agencyjni, na umowach śmieciowych.

Choć jedni o drugich niczego nie wiedzą na pewno, bo informacja o warunkach zatrudnienia i wynagrodzenia pozostaje dziś w strefie półcienia, to agencyjni zazdroszczą stałym pracownikom pewności zatrudnienia, podczas gdy ci drudzy czują się stratni, ze względu na brak dodatków za pracę w nocy i w weekendy.  

Spośród pięciu brygad pracujących na produkcji, dwie pierwsze składają się z pracowników na stałych umowach o pracę, trzy kolejne – z osób zatrudnionych przez agencje. I jakoś tak z harmonogramu pracy dziwnie wynika, że stali pracownicy Jabilu pracują tylko na dwóch pierwszych zmianach, natomiast leasingowcy kiedy popadnie: w piątek, świątek i w niedzielę. No i oczywiście na tzw. nocki też. Zważywszy że za pracę na nocnej zmianie obowiązywał dotąd dodatek w wysokości 31%., trudno się dziwić, że między ludźmi trochę z tego powodu iskrzyło.

Odpowiadając na apel "Solidarności” o niezwalnianie stałych pracowników, prezes Marek Bania przedstawił niedawno propozycję rozłożonych w czasie przesunięć pracowników ze strefy okołoprodukcyjnej i magazynowej bezpośrednio do produkcji. Związek, uznając racje firmy, czyli mniejszy niż dotąd portfel zamówień, propozycję prezesa zarządu zaakceptował, choć można mieć wątpliwości, czy wszyscy zainteresowani zdecydują się na nowy, proponowany im zakres obowiązków.

Nie wiem, czy np. inżynier testu zechce się przejść do produkcji – zastanawia się Grażyna Orkwiszewska. – Ale tu już każdy sam musi rozważyć argumenty za i przeciw. Najgorsze, że jeśli nie nadejdą jakieś nowe zamówienia, to pod koniec grudnia trzeba będzie i tak zwolnić jeszcze sto osób z tych zatrudnionych na stałe.

Związki wyszły naprzeciw trudnej propozycji pracodawcy w sprawie redukcji zatrudnienia. Propozycji tym trudniejszej, że w powiecie kwidzyńskim bezrobocie stanowi wciąż wielki problem społeczny. Natomiast w drugiej ważnej sprawie – wzrostu wynagrodzeń – pracodawca swoim związkowym partnerom podobnego zrozumienia nie okazał. Dla podtrzymania realnej wartości zarobków organizacja związkowa wystąpiła o podwyżkę nieznacznie tylko wyższą niż próg zeszłorocznej inflacji.

W odpowiedzi, Zarząd firmy Jabil Kwidzyn przedłożył taką ofertę zmian, która zarobki pracowników produkcji, bo administracji już niekoniecznie, uszczupliłaby o około 10%.

Bez tzw. dochodzeniówki, z obniżoną premią zakładową, ze zmniejszonymi dodatkami za system i nocki – wylicza przewodnicząca "Solidarności". – Nie mogliśmy tego zaakceptować, odrzuciliśmy propozycję zarządu. Teraz czekamy już na wyznaczenie mediatora z listy krajowej. 

Czy mediacja pomoże, co się dzięki niej da wskórać, nie wiadomo. Zdaniem Zbigniewa Kobana, sytuacja jest trochę nietypowa, bo firma wcale nie jest w złej kondycji. Niechęci do podniesienia wypłat pracownikom z Kwidzyna, przynajmniej o wysokość rocznej inflacji, nie da się uzasadnić brakiem pieniędzy. Przeciwnie, Jabil Circuit Poland w roku podatkowym 2010 (liczonym od 1 września 2009 do 31 sierpnia 2010) wykazał ponad 94 miliony czystego zysku, nie gorsze wyniki miał też rok później. A Roger Shahnazarian, z centrali na Florydzie, który niedawno odwiedził tutejszą fabrykę, na pytanie związkowców z "S” o pozycję ich firmy w wewnętrznym rankingu korporacyjnym odparł, że wśród europejskich zakładów produkcyjnych Kwidzyn zajmuje 2. miejsce, natomiast w świecie 5.

Dlaczego, mimo finansowych i prestiżowych sukcesów Jabil Circuit Poland, prezes firmy odrzuca niewygórowany postulat utrzymania płacy realnej na poziomie z ubiegłego roku, a ludziom, którzy te zakłady tworzyli i na ich renomę zapracowali, chce w zamian o 10% obniżyć płace? Zamierzaliśmy zadać to pytanie bezpośrednio, ale prezes Marek Bania na rozmowę z „Tygodnikiem Solidarność” się nie zdecydował.
 
Źródło: „Tygodnik Solidarność” nr 14, z 30 marca 2012 (© salon24)

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
June 15 2018 00:12 V9.6.1-2