reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© iFixit Przemysł elektroniczny | 12 stycznia 2012

Inteligentne liczniki to szansa, ale i zagrożenie

Do 2020 r. mierniki energii elektrycznej mają zostać zastąpione tzw. inteligentnymi licznikami - zakłada projekt nowego prawa energetycznego. To szansa dla gospodarki, ale i zagrożenie dla prywatności obywateli - uważa generalny inspektor ochrony danych osobowych.

Zgodnie z projektem, który wraz z innymi propozycjami z tzw. pakietu energetycznego w grudniu ogłosiło Ministerstwo Gospodarki, do końca 2020 r. operatorzy dystrybuujący energię elektryczną mają obowiązek zainstalować na własny koszt u każdego odbiorcy tzw. inteligentne liczniki (ang. smart metering), będących kluczowymi elementami tzw. inteligentnych sieci energetycznych (ang. smart grid). Te urządzenia nie tylko mają mierzyć zużycie prądu, ale i automatyczne przekazywać informacje pomiarowe do systemu teleinformatycznego, który będzie obsługiwał również centralną bazę danych. Instalacja inteligentnych mierników sprawi, że nie będą potrzebni inkasenci, obecnie odczytujący z liczników analogowych i prostych elektronicznych. W zależności od wyposażenie konkretnego modelu inteligentnego urządzenia pomiarowego klient mógłby śledzić zużycie energii i opłaty nawet w czasie rzeczywistym. W sierpniu ub. roku generalny inspektor ochrony danych osobowych dr Wojciech Wiewiórowski w wystąpieniu do resortu gospodarki zwracał uwagę, że inteligentne mierniki energii elektrycznej mierzą zużycie prądu z dużą częstotliwością, od kilku do kilkudziesięciu razy dziennie w zależności do taryfy, jaką ma użytkownik. "To pozwala na zbudowanie profilu użytkownika w zakresie ilości zużywanej energii i tym samym uzyskanie szczegółowych informacji o jego działaniach i zachowaniach" - napisał GIODO. Podkreślał, że taka ingerencja w prywatność może być nadmierna w stosunku do celu, któremu ma służyć, a to oznaczać mogłoby naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych. "Nie ma wątpliwości, że duża część informacji, która jest zbierana w tego typu licznikach, ma charakter danych osobowych, co więcej - dość głęboko może ingerować w naszą prywatność. Przykładowo za pomocą informacji, kiedy jest włączone światło, można dowiedzieć się, kiedy jesteśmy w domu, a to dotyka sfery naszego bezpieczeństwa. Z kolei dane, ile prądu zużywa np. nasza lodówka, niewątpliwie mają znaczenie merkantylne" - tłumaczył w rozmowie z PAP Wiewiórowski. GIODO podkreślił, że samo pojawienie się inteligentnych sieci i urządzeń pomiarowych nie jest złe. "To może dobrze służyć tak indywidualnym osobom, jak i gospodarce jako całości. Nie jesteśmy przeciwni wprowadzeniu tego systemu. Chcielibyśmy tylko wiedzieć dokładnie, na czym on będzie polegać i móc go sprawdzać" - powiedział Wiewiórowski. Przytoczył przykład Holandii, która jako jedno z pierwszych państw przymierzała się przyjęcia uregulowań dot. inteligentnych urządzeń pomiarowych. Parlament w Hadze musiał jednak przerwać prace legislacyjne, bo holenderski odpowiednik GIODO zauważył, że projektowane przepisy niedostatecznie chronią prywatność obywateli i pozwalają np. na utworzenie centralnej bazy z informacjami, jakie kto ma sprzęty w domu i jak ich używa. Źródło: PAP
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
September 15 2019 20:56 V14.3.11-2