reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© TPV Przemysł elektroniczny | 16 listopada 2011

Czy BriVictory zniknie z Gorzowa?

Zamiast 2.000 etatów, upadłość – tak podsumowują rok istnienia BriVictory mieszkańcy Gorzowa. A jak naprawdę kształtuje się sytuacja producenta, który miał być wybawieniem dla miasta?

Pod koniec września 2010 r. w Pałacyku Ślubów przy ul. Kazimierza Wielkiego w Gorzowie Wielkopolskim BriVictory Display Technology podpisało umowę na działalność gospodarczą w Kostrzyńsko – Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Obiecywano 2.000 etatów. Tymczasem w mieście aż roi się od plotek dotyczących upadłości firmy. O likwidacji nie ma mowy, ale kłopoty są.
Ludzie z branży upatrują powodów zamieszania w przeciągających się rozmowach TPV z Philipsem. Giganci planowali JV już rok temu, tymczasem na konkrety trzeba było długo czekać.
Gazeta Lubuska w rozmowie z dyrektorem zakładu BriVictory ustaliła, że o ile na razie koncern nie zamierza wynosić się z Gorzowa, to na pewno nie spełni zbyt szybko obietnic dotyczących zatrudnienia. Aktualnie w zakładzie pracuje tylko 100 osób i nic nie wskazuje na zbliżające się zmiany na lepsze - Zgodnie z umową Bri ma ulgi podatkowe do 2020 r. Ale ma też zobowiązania - zapewnia Babij. Bri musi zainwestować do końca 2014 r. 56 mln PLN. Musi do końca 2014 r. utworzyć 1.978 etatów i potem musi utrzymać to zatrudnienie do 2019 r. Jeśli nie dotrzymałaby którejś z tych obietnic albo wycofała się z Gorzowa, musiałaby zwrócić wszystkie ulgi i bonusy, jakie dostała do tej pory - w tym niemal 11 mln PLN od rządu – tłumaczy w rozmowie z Gazetą Krzysztof Babij z Kostrzyńsko - Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, który 'prowadzi' inwestycję TPV i Bri. A zatem do końca 2014 r. koncern nie musi zwiększać zatrudnienia. To wielkie rozczarowanie dla władz miasta i samych mieszkańców.
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
September 16 2019 17:51 V14.3.11-2