reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
Przemysł elektroniczny | 29 czerwca 2011

Wrocławska komora bezodbiciowa przetestuje urządzenia elektroniczne

Otwierana 28 czerwca komora bezodbiciowa na Politechnice Wrocławskiej umożliwi prowadzenie zarówno zaawansowanych badań naukowych, jak i testów zgodności urządzeń elektrycznych i elektronicznych z europejską dyrektywą kompatybilności elektromagnetycznej. Będzie to jedna z największych takich komór w Polsce.

Komora ma rozmiary 19,5 x 12,5 m, a jej wysokość wynosi 9 m. Będzie można w niej badać obiekty, których waga dochodzi do 3 ton, a rozmiar liniowy nie jest większy niż 4 metry. Jak w rozmowie z PAP wyjaśnia Jerzy Borowiec z Wydziału Elektroniki PWr, dotychczas urządzenia o tak dużych gabarytach nie mogły być w Polsce badane pod względem zgodności z obowiązującymi normami kompatybilności elektromagnetycznej.   Dzięki wynikom badań w bezodbiciowym pomieszczeniu będzie można przyznawać znak CE. - Ten znak jest świadectwem złożenia przez producenta tzw. deklaracji zgodności urządzenia elektronicznego z obowiązującymi dyrektywami Unii Europejskiej. To oznacza, że urządzenie z jednej strony nie jest źródłem emisji zaburzeń radioelektrycznych, które mogłyby zakłócać pracę innych urządzeń i systemów, a z drugiej strony, że jest ono odporne na różnego rodzaju zjawiska elektromagnetyczne, które występują w środowisku - wyjaśnia w rozmowie z PAP specjalista. Dodaje, że znak CE potwierdza także bezpieczeństwo użytkowania oznakowanego w ten sposób urządzenia. Komora PWr pozwoli na zmierzenie zaburzeń elektromagnetycznych, jakie emituje urządzenie elektroniczne, z przewidzianej standardami europejskimi odległości 10 metrów. - Jest to o tyle istotne, że w naszym kraju jedyną komorą 10-metrową dysponował dotąd Urząd Komunikacji Elektronicznej - mówi Borowiec i wyjaśnia, że UKE jest kontrolerem rynku i z uwagi na swoje statutowe obowiązki nie może wykonywać badań dla gospodarki czy dla prywatnych klientów, którzy ubiegają się o znak CE. Ekspert dodaje, że w Polsce dotychczas możliwe było wykonywanie takich badań metodami alternatywnymi - albo w małych, 3-metrowych komorach, których w naszym kraju jest już kilka, albo przy użyciu zupełnie alternatywnych metod, które nie zawsze dają pewność, że badane urządzenia spełniały wymagania UE. Wrocławska komora to komora typu Semi-Anechoic Chambers (SAC) - jej ściany i sufit pokryte są specjalnymi materiałami, które całkowicie absorbują energię elektryczną wielkiej częstotliwości, ale podłoga jest przewodząca, tak jak ziemia w rzeczywistości. W komorze mierzona jest też odporność urządzenia na pola elektromagnetyczne o zadanym natężeniu. Borowiec tłumaczy, że eksploatowane urządzenia są stale narażane polami elektromagnetycznymi pochodzenia naturalnego (np. wyładowaniami atmosferycznymi, elektrostatycznymi) oraz pochodzącymi od innych urządzeń, w szczególności radiowych urządzeń nadawczych (np. telefonów komórkowych, nadajników radiowych i telewizyjnych, itd.). Urządzenia powinny być na takie oddziaływania odporne. - W komorach wytwarzamy odpowiednie natężenie i badamy jego wpływ na pracujący sprzęt - mówi. Zaznacza, że dzięki budowie komory badacze mają pewność, że niebezpieczne dla życia promieniowanie elektromagnetyczne nie przedostanie się na zewnątrz. Oprócz SAC, na PWr powstaje też a druga komora - Full Anechoic Room, w której fale elektromagnetyczne absorbowane są nie tylko przez ściany i sufit, ale również przez podłogę. Pomieszczenie to służyć ma np. w badaniach anten. - Być może komora otwarta będzie w przyszłym roku. Wtedy staniemy się jednym z większych centrów europejskich, jeśli chodzi o badania w tym zakresie - stwierdza Borowiec. Źródło: PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
November 12 2019 07:31 V14.7.10-1