reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
Przemysł elektroniczny | 08 listopada 2010

Polska zbrojeniówka boi się sprzętu wojskowego zza granicy

Sektor militarny w Polsce chce ochrony, która złagodzi skutki ekspansji zagranicznych koncernów po wejściu w życie dyrektywy obronnej UE – donosi „Rzeczpospolita”.

Latem 2010 r. wejdzie w życie dyrektywa otwierająca wart ponad 40 mld euro rocznie unijny rynek sprzętu wojskowego. Bumar i inne firmy z sektora obronnego przekonują rząd do ‘budowania tamy przeciw zachodniej konkurencji’. - Polskie firmy są słabsze od francuskich czy niemieckich producentów broni, wciąż potrzebują czasu na dokończenie restrukturyzacji. Zachód wyprzedza nas technologicznie i kapitałowo, stać go na obniżanie cen – powiedział „Rzeczpospolitej” Stanisław Głowacki, szef „Solidarności" w zbrojeniówce. - Od dawna bezskutecznie przypominamy władzy, że w strategicznej dziedzinie związanej z bezpieczeństwem kraju rodzime spółki potrzebują osłony. Bogatsi i przezorniejsi zachodni sojusznicy już dawno pomyśleli o korzystnych rozwiązaniach w ich własnych krajach. W tym tygodniu po raz kolejny w Komisji Trójstronnej zapytamy o plan działania rządu, który broniłby interesów rodzimych przedsiębiorców. Jeśli ministrom nie starczy wyobraźni, będziemy protestować – dodaje. – Blokowanie rynkowej konfrontacji z europejskimi producentami na dłuższą metę nie ma sensu, ale w przejściowym okresie zbrojeniówka potrzebuje wsparcia – komentuje taką postawę Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju. Źródło: Rzeczpospolita
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
October 11 2019 15:09 V14.5.0-2