reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© Copernic
Przemysł elektroniczny |

Rahim Blak: Cel to 1 GW energii do 2030 roku

Copernic jest młodą firmą z Krakowa, która działa w wielu sektorach zielonej energii, próbując wspomóc polską transformację energetyczną. W grudniu zeszłego roku jedna z gałęzi spółki – Copernic GO – ogłosiła plany postawienia 10 000 stacji ładowania dla elektryków. Wydawało się, że w ciągu najbliższych lat firma skoncentruje się na realizacji tego celu, jednak nic bardziej mylnego – Copernic cały czas chce się rozwijać. Rahim Blak, Założyciel i Prezes grupy Copernic, opowiedział w wywiadzie udzielonym Evertiqowi o bieżących projektach, ocenił sytuację branży w Polsce, a także zdradził nam swoje plany na przyszłość.

Ewelina Bednarz, Evertiq: Proszę opowiedzieć o początkach Copernica. Skąd wziął się taki pomysł i jak to się zaczęło?

Rahim Blak, Założyciel i Prezes w grupie Copernic: Copernic powstał dopiero w 2020 roku, więc jak na tak krótki okres firma rozwija się bardzo szybko. Mamy już ponad 60 pracowników i ponad 3 tysiące projektów w odnawialnych źródłach energii. Pomysł wziął się chyba z takiego fundamentalnego pytania, które sobie zadałem: co chcę robić przez następne dekady w biznesie? Wywodzę ze środowisk startupowych, innowacyjnych, technologicznych, a możliwość zaangażowania się w projekty misyjne, zarówno gospodarczo, jak i społecznie, może świadczyć o moim wieku, mojej zmianie jako przedsiębiorcy na przestrzeni tych lat. Mam dwóch synów i chciałem realizować projekt dobry nie tylko dla mojej prywatnej kieszeni, ale przede wszystkim dla świata i przyszłych pokoleń.

Bodźcem do zaangażowania się w odnawialne źródła energii była tokenizacja farm fotowoltaicznych poprzez jedną z moich platform, którą jest Mosaico. Następnie inwestowałem w projekty i zacząłem zatrudniać ludzi. Na początku miała być to tylko inwestycja, ale potem, pozyskując coraz większy kapitał na realizację tych projektów, okazało się, że nie ma w Polsce dobrze przygotowanych firm, które projektują takie odnawialne źródła energii na wielką skalę, a jak są, to robią to dla siebie.

Jednym z pierwszych działów był więc Copernic Design Studio, który zajmuje się projektowaniem odnawialnych źródeł energii, następnie rozpoczęła się dzierżawa ziemi i powstawały kolejne działy, takie jak Copernic PPA, Copernic Construction, Copernic BIG.

EB: Copernic opracowuje wszystko sam. Czy w takim razie chcielibyście w przyszłości rozwijać działy R&D?

RB: Szczerze powiedziawszy niekoniecznie, dlatego że wszystkie moje inne projekty oscylują wokół obszaru R&D. Będzie to np. sztuczna inteligencja w firmie edrone, której jestem współzałożycielem, czy też technologia blackchain. Te firmy wyrosły z innowacji w działach R&D.

Projekt Copernic traktujemy natomiast bardziej jako wyzwanie infrastrukturalne, w którym jest ogromna robota do wykonania, a wiele prac jest niestety opóźniona w stosunku do tego, co wydarzyło się w energetyce jeszcze w latach 90’ ubiegłego wieku w krajach zachodnich czy północnych. Nie widzimy więc tutaj za bardzo potrzeby prowadzenia jakichś teoretycznych rozważań, czy pracy w laboratorium, tylko potrzebę przysłowiowego “zakasania rękawów” i realizacji “300% normy”. Musimy zatem budować teraz farmy fotowoltaiczne, farmy wiatrowe, modernizować sieci energetyczne.

Tempo legislacyjne w realizacji tych oczywistych projektów jest jednak tak powolne, że rozważania na temat fuzji jądrowej, czy nawet chociażby produkcji wodoru, są rzeczami, które ładnie wypadają na slajdach prezentacji, ale nijak mają się do rzeczywistości, w której nie da się dzisiaj chociażby przyłączyć do sieci sprawdzonych i pewnych źródeł odnawialnej energii, jakim są farmy PC czy wiatrowe.

My dzisiaj walczymy o podstawową modernizację sieci energetycznej, która nie jest w stanie przyjąć nawet 95% gotowych projektów, które mogłyby już zasilać polską gospodarkę w energię. My dzisiaj walczymy z ustawą antywiatrakową, która blokuje rozwój farm wiatrowych. My dzisiaj walczymy o to, żeby model przyłączenia farm do sieci operatora był racjonalny i oparty na konkretnym modelu, a kryteria przeliczenia energii przeliczały zmienną moc, a nie stałą. My dzisiaj walczymy o to, żeby magazyny energii, które mają zabrać z sieci energię, by mogły ją magazynować, nie były traktowane jako moc wytwórcza, czyli generacja. Więc jest to tak naprawdę dzisiaj praca u podstaw. Dopiero jak wykonamy całą tą pracę, to zaczniemy myśleć, by iść dalej.

Teraz innowacyjnie spełniam się bardzo w innych sektorach, czyli w nieustającej transformacji cyfrowej – sztucznej inteligencji i technologii blockchain, a transformacja energetyczna bardziej przypomina dzisiaj rozbudowę polskich dróg na przełomie XXI wieku, czyli wszyscy walczyli o to, żeby te drogi były jak najszersze i jak najbezpieczniejsze. Jest to więc wyzwanie bardziej infrastrukturalne i dobrze, bo taki budowniczy biznes daje mi pewnego rodzaju “męską satysfakcję”.

EB: Skoncentrujmy się teraz na gałęziach biznesowych Copernica. Ostatnio ogłosiliście powstanie nowej gałęzi – Copernic Storage. Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej o tym?

RB: Najpierw wymienię wszystkie te gałęzie. Jeżeli chodzi o całą naszą grupę, to jest to Copernic Design Studio, czyli studio deweloperskie, które zajmuje się projektowaniem odnawialnych źródeł energii. Tutaj zajmujemy się projektowaniem trzech obszarów:

  • gruntowych farm fotowoltaicznych; 
  • magazynów energii, które nie są magazynami energii na rynku konsumenckim, tylko magazynami dedykowanymi sieciom energetycznym na rynku mocy, czyli służą do magazynowania nadwyżek energii wiatrowej i słonecznej i jej oddawania wtedy, kiedy jest potrzebna, gdy nie świeci i nie wieje; 
  • stacji ładowania samochodów elektrycznych – zarówno stacji szybkich, wolnych, jak i hubów przy trasach szybkiego ruchu.

Są to trzy sektory, które dzisiaj dewelopujemy. W przyszłym roku natomiast chcemy wziąć się również za projekty wiatrowe i biometanowe, czyli produkować nie tylko zieloną energię, ale także zielony gaz, co w kontekście zmian nie tylko klimatycznych, ale także geopolitycznych, wydaje się ruchem koniecznym, bo zielonego gazu, nie zastąpi zielona energia.

Oprócz tych tych źródeł energii, które projektujemy w Copernic Design Studio, gdzie zajmujemy się zarówno pozyskiwaniem lokalizacji, jak i uzyskiwaniem wszystkich administracyjnych pozwoleń oraz wykonywaniem projektów koncepcyjnych i wykonawczych, mamy również podmiot, który zajmuje się kontraktowaniem energii z farm do firm w modelu PPA – jest to spółka Copernic PPA.

Mamy również spółkę Copernic Connect i działy Copernic OSDN i Copernic GRID, które zajmują się, w różnych modelach i koncepcjach, komercyjnymi warunkami przyłączeniowymi farm do sieci, czyli partycypowaniem i modernizacją sieci tam, gdzie dostajemy odmowę z powodów ekonomicznych. Czyli jakby największe wyzwanie, z którym się teraz mierzymy my oraz cała polska branża OZE, związane jest z odmowami przyłączenia farm słonecznych i wiatrowych do sieci ze względu na brak jej modernizacji. My wychodzimy naprzeciw tym oczekiwaniom i mówimy, że chętnie ten kawałek sieci zmodernizujemy w zamian za przyłączenie farmy do sieci. To się wszystkim opłaci, ale nawet takie szczere chęci nie sprawiają, że wszyscy przyjmują nasze inicjatywy z otwartymi rękami. My jednak widzimy tu potencjał, aby dzięki tej trudniejszej drodze, którą obraliśmy, uzyskać jeszcze większy udział w rynku.

Jest jeszcze Copernic Construction, który w dalszym etapie, po uzyskaniu wszystkich pozwoleń dla naszych projektów, liczących już prawie 4 GW mocy na różnym etapie pozwoleń, zajmuje się generalnym wykonawstwem.

To wszystko jest całym spektrum naszych działań i o ile tutaj nie ma za bardzo innowacji technologicznych, bo jest to branża deweloperska i budowlana, to o tyle w wyzwaniach związanych z przyłączeniem farm do sieci, trzeba wykazać się ogromną gimnastyką, a nawet powiedziałbym hakerskimi zdolnościami, ponieważ trzeba wymyślić, jak metaforycznie shakować te sieci, które nie są w stanie przyjąć naszych odnawialnych źródeł energii.

Naszym największym priorytetem i wyzwaniem jest więc dział strategii przyłączeniowych, gdzie mamy opracowane różnych 11 strategii i modeli przyłączenia farm do sieci, a wśród nich właśnie komercyjne warunki przyłączenia. Wnioskujemy również jako niezależny operator dystrybucji, który najpierw otrzymuje moc, a potem przydziela ją farmom. Projektujemy również linie bezpośrednie z farm do odbiorców przemysłowych. Mamy więc opracowanych 11 różnych strategii przyłączeniowych, a każdą z nich testujemy, aby możliwe było przyłączenie jak największych ilości naszych źródeł OZE do sieci energetycznej, bo zapotrzebowanie jest ogromne, a my jesteśmy dopiero na samym początku polskiej transformacji energetycznej.

EB: Macie bardzo rozbudowaną strukturę. Chciałam zatem zapytać, czy któraś z tych gałęzi najlepiej rokuje? Wyróżnia się na tle innych? Cieszy się większym zainteresowaniem? Szybciej się rozwija? Czy raczej wszystkie gałęzie harmonijnie się rozrastają?

RB: Nasza strategia jest bardzo zdywersyfikowana, ponieważ do budowy grupy Copernic podchodzę długoterminowo. Jest to projekt obliczony na następne 20-30 lat. W takim czasie  transformacja energetyczna bez względu na „najbliższe wybory” jest nieunikniona. Niemożliwe jest uniknięcie transformacji energetycznej ze względu chociażby na dyrektywy unijne, naciski Zachodu, wycofywanie się potencjalnych zachodnich inwestycji ze względu na brak dostaw zielonej energii. Wszystkie kierunki wskazują, że zielona energetyka i odejście od węgla są nieuniknione! Z tych też względów podchodzę do tego długoterminowo, a strategie krótkoterminowe są bardzo zdywersyfikowane. Łatwiej jest w tej branży przewidzieć, co będzie za 20-30 lat, niż przewidzieć co będzie za pół roku. Bo za pół roku może tak naprawdę pojawić się np. bardzo zaangażowany polityk, który jest lobbowany przez elektrownie węglowe i w ostatniej chwili zmieni ustawę wiatrakową na 700 m; może zostać wprowadzony miejscowy plan zagospodarowania dla fotowoltaiki, który byłby taką nową antyustawą tym razem dla fotowoltaiki. Dalej przecież nie ma legislacji dotyczących nietraktowania magazynów energii jako mocy wytwórczej, które jest dzisiaj tak samo trudno przyłączyć do sieci – co jest absurdalne, bo przecież magazyny energii mają sieci energetycznej pomóc.

Portfolio firmy Copernic jest zdywersyfikowane zarówno w obszarach działalności, jak i doboru wielkości naszych projektów.

Zajmujemy się więc fotowoltaiką, magazynami energii, stacjami ładowania pojazdów elektrycznych. To dlatego, że gdyby przykładowo okazało się, że pójdziemy dalej w kierunku państwa scentralizowanego, w którym np. rząd “nie odda” sektora dużych źródeł energii, to zadowolimy się małymi farmami PV i ładowarkami EV dla elektromobilności i jeszcze wspomożemy je magazynami energii. Musimy więc dywersyfikować pole działania ze względu na to, że jest to okres bardzo niepewny politycznie.

Dywersyfikujemy też wielkość naszych źródeł OZE. Przeważnie inwestorzy w tym sektorze dzielą się na inwestorów małych, średnich i dużych, którzy projektują małe, średnie i duże źródła energii, natomiast my postawiliśmy na wszystkie możliwe wielkości. Projektujemy więc bardzo małe projekty, np. od 0,5 MW, projektujemy średnie projekty 10-15 MW, ale mamy też np. projekty po 250 Ha na lokalizację. W sytuacji, gdyby się np. okazało, że naszym krajem będą rządzić bardzo liberalne władze, które chciałyby oddać prywatnym przedsiębiorcom te duże źródła energii, Copernic ma również w zanadrzu duże projekty. W sytuacji gdyby jednak firmy typu Orlen chciały zabrać wszystko dla siebie, to my będziemy musieli zadowolić się małymi farmami OZE, ale nadrobimy to ich ogromną ilością, mamy w portfelu setki małych farm, które łącznie dają moc dwóch małych elektrowni jądrowych!

Mamy więc bardzo zdywersyfikowany portfel projektów ze względu na to, że nie wiemy co tak naprawdę się wydarzy. Nie wiemy, co będzie. Dzisiaj trudno powiedzieć, co tak naprawdę w Polsce działa, ponieważ w polskiej energetyce, w polskiej transformacji energetycznej chyba nic nie działa do końca. Nie działają przyłączenia farm do sieci, nie działają linie średniego napięcia, nie dotarły do Polski jeszcze środki z KPO, które pozwoliłyby zaprojektować szerokozakrojony plan modernizacji sieci. Nie działają magazyny energii. Jedyne co działa, to są powiedzmy te mikroinstalacje domowe, które są dotowane przez rząd, chyba bardziej z powodów propagandowych, niż ze względu na transformację energetyczną.

Jednak patrząc na zainteresowanie zagranicznych inwestorów, Polska jest jednym z najciekawszych krajów pod względem inwestycji, ponieważ nie ma drugiego tak rozwiniętego kraju jak Polska i nierozwiniętego energetycznie zarazem. Jest to totalnie niezagospodarowany pod tym względem kraj. Dzisiaj ilość odnawialnych źródeł energii zenergetyzowanych to jest jakieś 7-8% całego potencjału wynikającego z przyszłego zapotrzebowania. Jesteśmy więc na bardzo, bardzo wczesnym etapie zagospodarowania tego rynku, gdzie tak naprawdę nie można porównywać mocy elektrowni węglowych do potencjalnych mocy elektrowni zielonych. Mocy elektrowni wiatrowych i słonecznych musi być dużo, dużo więcej, ponieważ one nie produkują energii 24/h na dobę, a dodatkowo zużycie energii elektrycznej wciąż rośnie. Zastępuje ona już nie tylko zapotrzebowanie na samą energię, ale też zapotrzebowanie na ciepło i elektromobilność, które powodują właśnie to zwiększone zużycie energii. Jest to więc ogromny potencjał, który aktualnie przechodzi niestety bolesną terapię szokową.

EB: Czy jako Copernic macie jakieś plany ekspansji poza Polskę? Czy raczej jesteście otwarci na inwestorów z zagranicznych tutaj, na rynku polskim? Czy wręcz przeciwnie? 

RB: Dzisiaj zainteresowanie zagranicznych inwestorów Polską jest ogromne ze względu na to, że Polska jest jednym z najmniej zagospodarowanych pod tym względem krajów rozwiniętych, być może na świecie. Trudno byłoby mi interesować się innymi krajami, zamiast w pełni skupić się na Polsce, gdzie ten potencjał – o ile będzie wola po drugiej stronie – jest bardzo duży.

Dużą inspiracją są dla mnie zagraniczne fundusze, z którymi bardzo intensywnie rozmawiam, współpracuję, od których się uczę, bo oni są po prostu mądrzejsi o doświadczenie z ostatnich 20-30 lat. Są to najczęściej prywatne firmy, sporadycznie tylko państwowe, które powstały około 15-20 lat temu, czyli jak na branżę energetyczną są stosunkowo młode, które w krajach typu Estonia, Hiszpania, Niemcy, Norwegia, Szwecja, zrealizowały tysiące instalacji fotowoltaicznych i wiatrowych, i dzięki przychylności władz, dorobiły się tak dużego kapitału, że dzisiaj myślą już o inwestowaniu poprzez współpracę np. z nami na rynku Polskim. Więc my z pewnością, jeśli będziemy mogli tutaj zbudować duży kapitał w Polsce, to chętnie na ich wzór staniemy się takim inwestorem z własnym kapitałem, który będzie wchodził na rynki zagraniczne.

Ciekawym obszarem jest chociażby Południowa Europa, czyli kraje bałkańskie, gdzie zresztą się urodziłem. Nie miałbym więc problemu z zagospodarowaniem tego obszaru, ponieważ są to kraje, które przystępują lub pretendują do Unii, mają bardzo dużo słońca i są jeszcze niezagospodarowane pod względem energetycznym, tylko najpierw musimy zbudować wartość w Polsce, żeby mieć kapitał do zainwestowania go na zewnątrz.

Pocieszające jest to, że na świecie nigdzie nie zrobiono transformacji energetycznej bez prywatnego, oddolnego kapitału. Jeżeli polskie władze myślą, że zostawią sobie ten sektor dla siebie, to znaczy, że nie rozumieją idei rozproszonych źródeł energii, które nie tylko są rozproszone jako źródła energii, ale są też rozproszone kapitałowo, czyli po raz pierwszy możemy mieć tysiące uczestników tego rynku, a nie tak jak do tej pory – czterech operatorów i pięć elektrowni węglowych. Po pierwsze ten kapitał musi być rozproszony, po drugie musi być bardziej zdemokratyzowany, po trzecie dywersyfikacja tych źródeł i kapitału jest bardziej bezpieczna, ale co najistotniejsze – dzisiaj nie ma kapitału państwowego, który pozwoliłby przeprowadzić transformację energetyczną bez kapitału prywatnego. Nie da się tego zrobić. Nie da się nawet tego zrobić za pomocą małych elektrowni jądrowych, które jak sama nazwa mówi: są po prostu małe. Dzisiaj mówimy o małych elektrowniach jądrowych o mocy 3 GW każda i powstaną za 10 lat, a tak młodzik w branży jak ja już ma w swoim portfelu ponad 3 GW farm fotowoltaicznych. Powstanie elektrowni jądrowych nie zastąpi rozwoju zielonej energetyki.

Pocieszające jest też to, że nie znamy przypadków, w którym państwo przywłaszczyłoby sobie całą transformację energetyczną, co wydaje mi się, że próbuje zrobić Polski rząd - bez tego prywatnego kapitału, bez energii ludzi zaangażowanych, bez takich firm jak nasza, kilkudziesięciu-stu osobowych. To jest kapitał ludzki, który trzeba wykorzystać dla dobra gospodarki i planety. Szkoda, że ten kapitał jest tak naprawdę marnowany. Nie ma środków z KPO, nie ma budżetu, który pozwoliłby przeprowadzić sprawnie modernizację sieci. My prywatni przedsiębiorcy powinniśmy w tej transformacji energetycznej podzielić się robotą. Czyli rząd powinien wziąć na siebie np. infrastrukturę sieciową, która i tak powinna być wspierana przez prywatny kapitał, a nam zostawić możliwość wytwarzania tych rozproszonych źródeł energii. Jeśli tak byśmy połączyli siły, to udałoby nam się zrobić coś dobrego dla gospodarki i dla planety.

EB: Zaskoczyło mnie, że wśród tych krajów wyprzedzających energetycznie Polskę wymieniłeś Estonię. Jak Estonia to zrobiła, że jest tyle lat przed nami?

RB: Wszystkie kraje są przed nami. Praktycznie jeszcze przed wojną na Ukrainie, to Ukraina miała więcej farm PV, niż Polska, mniejsze Czechy też mają więcej farm. Polska ma wyjątkowo silne lobby węglowe, które jest polską tradycją, przez co usilnie broni się tego węgla. Jest to smutne, że to dzisiaj my rozmawiamy z estońskimi miliarderami, czy nawet litewskimi, żeby nas wsparli kapitałem i doświadczeniem, tym bardziej te różnice widać w rozmowach z firmami norweskimi i szwedzkimi, które w swojej “tradycji” zaczynają mieć już odnawialne źródła energii.

W Polsce jest to naprawdę totalnie dziewiczy rynek. Rozwój ten jeszcze bardziej wstrzymują ostatnie sytuacje, w których operatorzy notują 15 tys. odmów przyłączenia odnawialnych źródeł energii, a także 90% odmów przyłączeń do sieci. Dziś polskie sieci są tak naprawdę niewydajne, niewydolne, nieprzystosowane do odbioru rozproszonych źródeł energii. Niewystarczająco dużo dzieje się w tym kierunku, żeby coś zmienić. Tak jak wcześniej wspomniałem, środków z KPO brak, ustawa antywiatrakowa po wprowadzonych zmianach jest nadal bardziej restrykcyjna, niż takie przepisy na zachodzie. Przecież od nich trzeba się uczyć. Istnieje jednak pewne lobby, są politycy, którzy jakby działali w interesie firm państwowych, gdzie często pracują inni politycy. Wszystkie decyzje są więc przesuwne i przesuwane do przodu.

To jak to wygląda w rzeczywistości, a jak opisywane jest w mediach, to są dwie zupełnie różne narracje, dwie zupełnie różne historie. W praktyce polska transformacja energetyczna idzie bardzo wolno. Strategia takich przedsiębiorców jak ja, czy np. inwestorów, jest tak duża, że my moglibyśmy tą transformację energetyczną zrobić sami, zarówno operacyjnie jak i kapitałowo, gdyby nam pozwolono lub przynajmniej nie przeszkadzano.

EB: Jakie momenty w Copernicu były ważne i przełomowe? Z czego byś powiedział, że jesteś dumny? A co było takim momentem napędowym dla firmy?

RB: Jeśli chodzi o kamienie milowe Copernica, to przede wszystkim najważniejszym naszym osiągnięciem jest bardzo duży portfel projektów, które są teraz na etapie przed przyłączeniem farm do sieci. Jest to około 3,5 GW projektów małych, średnich, dużych i bardzo dużych. Właśnie ten portfel tych projektów, który jest bardzo dobrze oceniany przez ekspertów, jest naszym największym osiągnięciem. Wszystkie te projekty są starannie przygotowywane, ale niestety jak na razie tylko 30 z nich dostało pozwolenie na budowę.

Sprototypowaliśmy też praktycznie wszystkie rzeczy, które robimy – każdy projekt wykonaliśmy od początku do samego końca: wybudowaliśmy farmę, włączyliśmy ją, produkujemy energię, podpisaliśmy 15 letni kontrakt cPPA na odbiór energii, uruchomiliśmy stacje ładowania pojazdów elektrycznych. Wszystkie te działania zostały zrobione nie dlatego, że teraz dla nas jest ważne budowanie farm, czy uruchomianie stacji, bo teraz najważniejszy jest ten proces deweloperski, uzyskania pozwoleń, ale po to, by każdą z tych rzeczy sprawdzić w praktyce i każdej tej dziedziny nauczyć się od początku do końca. Nie chcieliśmy tylko zaprojektować farmy na papierze, my je chcemy zbudować, sprzedawać energię, utrzymywać. Dowiedzieliśmy się niestety, z jakim ryzykiem łączy się przyłączenie już wybudowanej farmy do sieci – następuje wolniej, niż można się spodziewać. Wiemy już, jak wygląda zarządzanie zdalne tą farmą, sposób szybkiego włączenia tej farmy, bo farmę można wybudować w dwa miesiące, ale może zostać ona wyłączona przez operatora lub usterkę i przez kolejne miesiące może czekać na odbiór, a to jest katastrofa dla kapitału, który jest dziś taki drogi ze względu i na WIBOR bankowy i na kapitał od inwestorów. Te wszystkie działania przez te trzy lata, od 2020 roku do dzisiaj, sprototypowaliśmy.

Wiedza jest bolesna. Wychodzi na to, że np. stacje ładowania się dzisiaj nie opłacają, ponieważ ta energia jest dosyć droga w zakupie i trudno ją sprzedać jeszcze drożej, a obłożenie stacji wynosi 3-4% na dobę ze względu na ilość samochodów elektrycznych. Ale tak jak mówię, trzeba do tego podchodzić bardzo przyszłościowo. Teraz trzeba się tak naprawdę uczyć na tych pojedynczych przypadkach. Skalę tych projektów mamy ogromną, a poszczególne elementy, które sprototypowaliśmy pomagają nam zdobywać realne doświadczenie, z którym zmierzymy się w niedalekiej przyszłości na dużo większą skalę

EB: Mógłbyś powiedzieć, jaki macie teraz plan?

RB: Plan jest taki, żeby dewelopować teraz te 3,5 GW, żeby do 2024 roku mieć przynajmniej 100 MW pozwoleń na budowę. Potem do 2025 roku chcielibyśmy mieć 250 MW pozwoleń, do 2030 roku przynajmniej 500 MW pozwoleń, a po 2031 roku mieć 1 GW własnej mocy i dopiero potem myśleć o wyjściu na rynki zagraniczne ze zbudowanym w Polsce kapitałem. Aktualny cel jest niezmienny – to 1 GW mocy OZE w portfelu firmy Copernic do 2030 roku. 


reklama
Załaduj więcej newsów
June 13 2024 13:49 V22.4.55-2