reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© Pixabay Przemysł elektroniczny | 19 września 2018

„Rewolucja IoT jest nieunikniona”

Comarch przez wielu postrzegany jest jako firma zajmująca się wyłącznie oprogramowaniem. Nic bardziej mylnego, o czym przekonuje nas Radosław Kotewicz, konsultant ds. IoT w firmie Comarch.
Do obowiązków Radosława Kotewicza, konsultanta w zakresie internetu rzeczy (IoT) w firmie Comarch, należy m.in. techniczne wsparcie sprzedaży. Radosław Kotewicz uczestniczy w definiowaniu kierunków rozwoju firmy i wspiera tworzenie produktów w obszarze IoT. Oto wywiad z ekspertem firmy Comarch.

evertiq.pl: - Czy Comarch ma coraz większy apetyt, by rozwijać działalność hardware’ową?


Radosław Kotewicz, Comarch: - Zacznijmy od tego, że niemal codziennie obalam mit, że Comarch jest firmą wyłącznie software’ową. Rzeczywiście, w dużej części zajmujemy się oprogramowaniem, ale z hardwarem mamy do czynienia już od ponad 15 lat! I właśnie nasze coraz silniejsze zaangażowanie m.in. w tym obszarze zaowocowało powstaniem Comarch Technologies. Najpierw wspieraliśmy naszych partnerów w projektowaniu i produkcji sprzętu, po latach współpracy z topowymi brandami na rynku nabraliśmy doświadczenia i zdobyliśmy specjalistyczną wiedzę, która pozwala nam realizować duże projekty samodzielnie (w tym te z zakresu internetu rzeczy).

Internet rzeczy to jednak niezwykle szerokie pojęcie, a dla mnie IoT to przede wszystkim komunikacja. Comarch pracuje nad rozwiązaniami z tej dziedziny od przynajmniej dekady. Jesteśmy partnerami technologicznymi wielu firm, m.in. Silicon Labs, która dostarcza rozwiązania komunikacyjne Wi-Fi, Bluetooth, BLE czy Thread.

Comarch konsekwentnie rozwija platformę do zarządzania urządzeniami końcowymi, która zbiera
i agreguje dane oraz zapewnia komunikację z kolejnymi elementami systemów IoT oraz pozwala budować aplikacje wertykalne. W swojej ofercie posiadamy własne moduły komunikacyjne przeznaczone dla urządzeń końcowych, ponadto obecnie pracujemy np. nad rozwiązaniami promowanymi mocno w sieci operatorskiej: NarrowBand IoT czy LTE wersja CAT M1 to rozwiązania stworzone w celu integracji z aplikacjami IoT.

Reasumując: w odniesieniu do systemów internetu rzeczy, potrafimy dostarczać rozwiązania end-to-end, rozpoczynając od urządzenia albo modułu komunikacyjnego, który podłączy to urządzenie do sieci, poprzez warstwę pośredniczącą w postaci platformy IoT, aż po wysokopoziomowy software.

Mamy przy tym świadomość wyzwań z którymi musimy się mierzyć, mam tu na myśli np. naszą pozycję na rynku - o ile w Polsce jesteśmy dużym graczem software’owym, o tyle nie mamy wystarczającej pozycji na świecie, aby móc narzucać trendy, dlatego staramy się podchodzić do działalności w obszarze IoT modułowo: tworzymy poszczególne bloki systemowe, zarówno hardware, czyli sprzęt, jak i oprogramowanie, dzięki temu możemy budować zaawansowane systemy IoT, dostosowane do konkretnego klienta lub pod konkretną potrzebę. Naszym celem jest zatem równomierny rozwój w każdej warstwie: od fizycznej (najniższej), po najwyższą.

- W jakich obszarach IoT działa Comarch?


- Naturalnie nie da się robić wszystkiego, więc wybraliśmy kilka aplikacji, na które kładziemy silniejszy nacisk. Między innymi jest to rozwiązanie smart lighting, mocno inwestujemy też w asset tracking, czyli śledzenie urządzeń i towarów w wydaniu przemysłowym czy medycznym. Mamy też rozwiązania oparte o beacony. Nasza platforma do zarządzania beaconami jest wykorzystywana w różnych produktach Comarchu, w tym w smart retail, rozwiązaniach lojalnościowych czy proximity marketingu. Jak widać w tym wypadku dostarczamy tu zarówno sprzęt, jak i systemy zarządzania.

Do tego dochodzi predictive maitenance czyli integracja z systemem Comarch Field Service Management, służącym do zarządzania zasobami technicznymi, w których wspomagamy efektywne przypisywanie zadań odpowiednim pracownikom dzięki zastosowaniu urządzeń IoT, łącząc świat ludzi ze światem IoT.

Nie sposób też nie wspomnieć o branży medycznej. Do Grupy Comarch należy spółka Comarch Healthcare, która oferuje zarówno urządzenia diagnozujące i monitorujące pacjenta. Mamy w ofercie również sprzęt monitorujący środowisko czy zachowanie człowieka (np. czujnik upadku, sensor dymu, czadu), posiadamy również własne centrum monitoringu iMed24, zajmujące się obsługą zgłoszeń. Współpracujemy też z producentami urządzeń medycznych, którzy wykorzystują nasze rozwiązania IoT, przykładowo podłączając za pomocą naszego gateway (Comarch IoT Hub) swoje urządzenia, które są na rynku od 5-6 lat i nie mają możliwości bezpośredniego podłączenia do internetu.

Comarch działa również w obszarze Industrial IoT zwanego inaczej Industry 4.0 czy smart manufacturing. To naturalny obszar naszej koncentracji, ze względu na to, że jako firma mamy bardzo dobrą pozycję na rynku rozwiązań ERP w Polsce, ale również i zagranicą, szczególnie w krajach niemieckojęzycznych. Tu IoT przychodzi bardzo naturalnie, jako rozszerzenie monitorowania procesów produkcyjnych. W swoim portfolio posiadamy wdrożenia polegające na automatyzacji linii w małych i średnich zakładach produkcyjnych np. w szwajcarskiej firmie Abnox po zastosowaniu naszych rozwiązań znacząco zmniejszyła się liczba odrzutów.



- A gdzie widać największe perspektywy rozwoju i zysków?


- Comarch z całą pewnością będzie się koncentrował na obszarze asset trackingu, czyli na modułach komunikacyjnych i aplikacjach do monitorowania zasobów, gdyż widzimy tu aktualnie największe zapotrzebowanie.

Bardzo perspektywiczna jest również branża smart lighting, z zastrzeżeniem, że rynek publiczny nie jest jeszcze przygotowany na masowe wprowadzanie tego typu rozwiązań. Musimy poczekać, aż rynek dojrzeje i będzie w stanie wykorzystać wartość dodaną inteligentnych lamp i systemów oświetleniowych. Jest to jednak tylko kwestia czasu i obecnie skupiamy się na przygotowaniu do realizacji naprawdę dużych instalacji z sektora publicznego. Aktualnie koncentrujemy się na otwierającym się właśnie rynku komercyjnym, zainteresowanym zastosowaniem inteligentnych systemów oświetleniowych w halach, magazynach, biurowcach czy portach lotniczych. Wszędzie tam, gdzie dzięki wprowadzeniu systemów smart lighting można uzyskać naprawdę olbrzymie oszczędności.

- Co ogranicza rozwój systemów IoT?


- Na pewno jako podstawową przeszkodę należy wymienić brak standardów komunikacyjnych. Obecnie sytuacja wygląda tak, że każdy większy gracz tworzy swój ekosystem, i to zamknięty, więc mamy do czynienia z całą paletą różnych standardów.

Są oczywiście próby unifikacji – tu wspomnieć należy o pracującej nad tym organizacji OCF, Open Connectivity Foundation – ale brakuje jeszcze efektu skali, żeby interoperacyjność była możliwa na poziomie ogólnodostępnych rozwiązań. Tak jak jest teraz gdy kupujemy np. słuchawkę Bluetooth – nieważne jakiego jest producenta i jaki mamy telefon – łączymy i działa. Niestety, w przypadku systemów IoT sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Można liczyć na to, że nadchodząca rewolucja 5G wymusi na producentach, by zaczęli ze sobą rozmawiać, bo z pewnością nadejdzie moment, gdy urządzeń podłączonych do sieci będzie coraz więcej. Warto tu jeszcze wrócić na chwilę do organizacji OCF, czyli stowarzyszenia największych firm produkujących urządzenia elektroniczne. OCF stara się opisywać świat w sposób ustandaryzowany. Zdefiniowali już sektory smart health care i smart home, a obecnie mocno działają w sektorze automotive.

- Czy komunikację w IoT da się w ogóle do końca zunifikować?


- To ciekawe, ale z punktu widzenia technologicznego nie ma nawet potrzeby pełnej unifikacji, mam na myśli używanie np. jednej częstotliwości radiowej. Na pewno będą powstawały różne standardy, w zależności od zastosowań, gdyż wymagania np. branży górniczej są zupełnie inne niż w przypadku sieci wewnątrzbudynkowej, dlatego uważam, że na poziomie technologicznym szansę na wykształcenie mają 3-4 mocne technologie.

W systemach IoT może być tak, że to gateway będzie sobie radził z różnymi technologiami. Powyżej – będzie coraz większa unifikacja, a poniżej, wśród rozwiązań końcowych, będą zauważalne spore rozbieżności, w zależności od aplikacji. Chyba, że pojawi się jakaś nowa, rewolucyjna technologia, czego oczywiście nie można wykluczyć.

- Jednym z pierwszych produktów IoT Comarchu były beacony. Jak obecnie wygląda sytuacja w tym obszarze?


- Jeśli chodzi o beacony, to co prawda największą popularność medialną mają już za sobą, teraz do czynienia mamy z realnymi wdrożeniami, zresztą lokalizacja Comarchu w tzw. Polskiej Dolinie Beaconowej zobowiązuje do zaangażowania w rozwój tych rozwiązań.

Mam wrażenie, że rynek rozpoznał już możliwości tych niewielkich urządzeń. Nie można w tym momencie mówić o niezwykle dynamicznym wzroście na rynku beaconów, co nie oznacza braku kolejnych konkretnych pomysłów - powstaje coraz więcej systemów lojalnościowych oraz systemów nawigacji wewnątrzbudynkowej, ponadto klienci też zaczynają tworzyć swoje scenariusze, np. dotyczące ewakuacji czy koncepcji biura z „gorącymi krzesłami”.

My często wykorzystujemy beacony w rozwiązaniu asset tracking, wówczas prosty tag z obsługą BLE przyczepiany jest do urządzeń, co w łatwy sposób pozwala na stworzenie systemu ich lokalizacji (np. przenośnego USG czy lokalizowania łóżek w szpitalach).

- Jak Comarch widzi swoje miejsce w IoT?


- Z całą pewnością Comarch nieustannie będzie się koncentrował na tym, aby być „na czasie” jeśli chodzi o nowe technologie, żeby móc podążać za najnowszymi trendami i umieć umiejętnie je wykorzystywać. Już teraz czekamy na to, co przyniesie przyszłość i staramy się przygotować, ponieważ rynek zmienia się w błyskawicznym tempie. Jeśli popatrzymy na to, nad czym pracowaliśmy zaledwie 3 lata temu i porównamy z dzisiejszą sytuacją, to różnica jest diametralna.

Dlatego nie możemy działać wąsko, koncentrować się na jednym rynku pionowym. Takie podejście charakteryzuje raczej start-upy, a my, tak jak wspominałem wcześniej, stawiamy na modułowe rozwiązania end-to-end, które można zastosować w różnych aplikacjach.

Na szczęście mamy dużo ludzi, którzy są w stanie trzymać rękę na pulsie. Dział IoT Comarch Technologies to 150 osób, do których dochodzą pracownicy innych działów, zajmujący się konkretnymi produktami Comarch, np. dział IoT Connect w sektorze komunikacyjnym.

- Przyszłość IoT?


- Moim zdaniem rynek IoT jest bardzo perspektywiczny. Być może rozwija się wolniej niż zakładali analitycy, ale z całą pewnością ma ogromny potencjał, dając szansę na wdrożenie wielu systemów IoT.

Uważam że nie będzie jednego homogenicznego systemu IoT, ale będą się tworzyć osobne światy: medyczny, elektroniki użytkowej, etc. Już teraz jest to bardzo zauważalne np. w branży opieki zdrowotnej, gdzie rozwiązania IoT związane z medycyną rządzą się swoimi prawami, mają swoje specyficzne wymagania oraz oczywiście niezwykle wysoki poziom odpowiedzialności.

Istotny jest praktyczny aspekt aplikacji internetu rzeczy, ludzie oczekują bowiem, że w drodze do pracy czy do domu będą otrzymywać przydatne informacje, a część udogodnień będzie wykonywana automatycznie, np. światło będzie się samo włączać i wyłączać, rolety w gorący dzień zostaną opuszczone, żeby pomieszczenie zbytnio się nie nagrzało, itd.

Nie ma pewności czy świat połączonych urządzeń będzie aż tak zaawansowany, jak prognozowano kilka lat temu, natomiast jeśli chodzi o liczby, czyli miliardy urządzeń w sieci – to jest duża szansa na powodzenie. Już teraz widzimy jaki ogrom sprzętu jest podłączony do sieci, obserwujemy prawie geometryczny postęp ilości przesyłanych danych - rewolucja IoT jest zatem nieunikniona.

- Dziękuję za rozmowę!



fot: © Comarch

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
October 15 2018 23:56 V11.6.0-1