Skandal w fabryce baterii Samsunga na Węgrzech
W zakładzie Samsung SDI w węgierskim Göd (miasto pod Budapesztem) przez lata miało dochodzić do narażania pracowników na rakotwórcze substancje. Według śledztwa dziennika “Telex” południowokoreańska firma miała wiedzieć o nieskutecznej filtracji powietrza i zatajać skalę problemu. Według ustaleń redakcji inwestycję wspierały wpływowe kręgi rządowe, a realne działania podjęto dopiero po uruchomieniu kontroli służb i wzroście społecznych protestów.
Zakład Samsunga w Göd powstał w 2001 roku. Początkowo produkowano tam kineskopy, panele plazmowe i wyświetlacze do telefonów komórkowych. Z czasem zakład przestawił się na produkcję baterii.
Przy wytwarzaniu katod do baterii wykorzystywane są w formie proszku trzy toksyczne i rakotwórcze substancje: mangan, nikiel i kobalt. Szczególnie niebezpieczny jest proces mieszania tych pierwiastków. Zgodnie z zasadami bezpieczeństwa pracownicy powinni pracować w pełnych kombinezonach ochronnych, a zakład powinien być wyposażony w wydajny system filtracji powietrza zdolny do wychwytywania bardzo drobnych cząstek.
Z ustaleń dziennikarzy “Telex” wynika, że w zakładzie w Göd pozostawiono system filtracji z czasów produkcji kineskopów. Urządzenia te były przystosowane do cząstek o średniej wielkości - 2,4 mikrometra. Tymczasem cząstki niklu, kobaltu i manganu mają średnio około 0,3 mikrometra. Oznacza to, że instalacja nie była w stanie skutecznie ich wychwytywać.
Pracownicy działu mieszania mieli też pracować w niepełnych kombinezonach ochronnych, a ich jedynym zabezpieczeniem dróg oddechowych były maski medyczne. Kontrole BHP wykazywały liczne naruszenia, jednak na Samsunga były nakłądane jedynie kary administracyjne w wysokości 10 milionów forintów (ok. 26 000 euro).
Z dokumentów cytowanych przez “Telex” wynika, że stężenie toksycznego pyłu miało przekraczać dopuszczalny limit nawet 500-krotnie. W 2022 r. spośród 2 159 pracowników fabryki przebadano 857 osób. U 98 z nich stwierdzono przekroczenie dopuszczalnych poziomów substancji chemicznych. To około 11 proc. badanych.
Kontrole w zakładzie wykazały, że firma co najmniej od 2021 r. wiedziała o niewystarczającej filtracji powietrza. Mimo to nie wprowadziła żadnych zmian. Źródła “Telex” twierdzą, że SAmsung miał silne wsparcie polityczne - dziennikarze wymieniają z nazwiska samego ministra spraw zagranicznych Węgier Pétera Szijjártó.
Jesienią 2025 r. sąd uchylił pozwolenie środowiskowe zakładu. Mimo to fabryka może kontynuować działalność w „ograniczonym zakresie”. Nie podano, co to oznacza w praktyce.
To nie pierwszy tego typu skandal na Węgrzech. W czerwcu 2023 roku informowaliśmy o bliźniaczym przypadku. W fabryce baterii południowokoreańskiego giganta SK Innovation w miejscowości Ivancsa (60 km od Budapesztu) doszło do masowego zatrucia. Wtedy też “sprawcą’ były toksyczne substancje, które wdychali pracownicy zakładzie.

