Dronowy wyścig zbrojeń
Amerykańskie firmy produkujące drony wojskowe coraz aktywniej zabiegają o klientów w Azji i regionie Pacyfiku - podaje agencja Reutera. Wykorzystują doświadczenia z wojny w Ukrainie oraz pierwsze kontrakty z Pentagonem, by przekonać tamtejsze armie do zakupu systemów bezzałogowych w warunkach rosnących obaw przed rozbudową chińskich sił zbrojnych.
Impulsem do wzrostu zainteresowania dronami na całym świecie jest wojna w Ukrainie. Ten konflikt pokazał, że bezzałogowce są idealną bronią do walki. Skuteczne użycie dronów i po obu stronach konfliktu przyciągnęło kapitał z Doliny Krzemowej do firm rozwijających drony i wojskową sztuczną inteligencję.
I choć większość dronów używanych przez Ukrainę jest produkcji krajowej, to amerykańskie firmy – m.in. Anduril, Shield AI, Neros Technologies oraz AeroVironment – dostarczały Kijowowi wybrane systemy i podzespoły. Producenci wykorzystują te doświadczenia, by uwiarygodnić się w oczach partnerów z Azji.
Ciekawym aspektem, gdzie boom na drony jest widoczny, stały się pokazy lotnicze. Teraz obok samolotów pasażerskich, myśliwców i śmigłowców coraz większą uwagę przyciągają drony – od niewielkich quadkopterów przeznaczonych do ataków samobójczych po bezzałogowe maszyny klasy myśliwskiej. W Singapurze technologie te znalazły się w centrum zainteresowania wojskowych, polityków i przedstawicieli przemysłu obronnego.
Amerykańscy producenci dronów robią krok w stronę ekspansji poza rynek krajowy, dotychczas oparty głównie na kontraktach z Departamentem Obrony USA. Jednocześnie państwa Azji — w tym Tajwan, Filipiny, Singapur, Australia, Korea Południowa i Japonia — coraz uważniej przyglądają się technologiom, które mogą wzmocnić ich potencjał obronny w kontekście ewentualnego konfliktu z Chinami.



