reklama
reklama
reklama
reklama
© ermess-dreamstime.com Technologie | 19 kwietnia 2013

Spojrzenie w ROHS cz.1

Już od kilku lat sprzęt elektroniczny w UE nie może zawierać szkodliwych materiałów. Zapraszamy na pierwszą część artykułu o różnych aspektach dyrektywy ROHS.


Mija szósty rok od wprowadzenia ROHS, dyrektywy 2009/95/EC, która wywróciła przemysł elektroniczny do góry nogami. Większość z nas przyzwyczaiła się do technologii bezołowiowej, a ci którzy zajmują się produkcją w sektorze objętym wykluczeniami mogą już niedługo zostać zmuszeni do zmian. Nie życzymy tego nikomu jednak biorąc pod uwagę kierunek w jakim idzie Unia, jest to nieuniknione. Spróbujmy wspólnie rzucić okiem na dyrektywę i przyjrzyjmy się jej przyszłości. Dla przypomnienia, zadecydowano, że nowy sprzęt elektroniczny wprowadzany do obiegu na terenie Unii Europejskiej począwszy od 1 lipca 2006 roku nie będzie zawierał materiałów szkodliwych: ołowiu, rtęci, kadmu, sześciowartościowego chromu, polibromowego difenylu (PBB) i polibromowego eteru fenylowego (PBDE). Dopuszczalne wartości zostały ustalone na poziomie 0.1% wagowo materiału jednorodnego dla wymienionych substancji poza kadmem, dla którego ustalono poziom 0.01%. Definicja materiału jednorodnego nie została podana i pojawia się ona dopiero w przewodniku „Najczęściej zadawane pytania” [4A,4P]. Zmiana wprowadzona na terenie EU oraz EFTA „European Free Trade Association” – Europejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu - została wprowadzona również w innych państwach w tej lub podobnej formie i rozeszła się falą po całym świecie. Szkodliwość ołowiu Ołów jest neurotoksyną, zaburza wytwarzanie hemoglobiny oraz może prowadzić do uszkodzenia mózgu. Odkłada się w różnych częściach organizmu, także w kościach, a jego usunięcie wymaga hospitalizacji. Zatrucie ołowiem nazywamy ołowicą. Na czym dokładnie polega szkodliwość ołowiu? W dużym stopniu na łatwości, z jaką zastępuje on potrzebne nam metale (cynk, wapń i żelazo) w reakcjach biochemicznych. Ołów koliduje z białkami odpowiadającymi za włączenie i wyłączenie niektórych genów zastępując inne metale w ich łańcuchach.
© Źródło: Komisja Europejska
Szczególnie podatne na zatrucie metalami ciężkimi są dzieci. Pierwiastek ten jest dla nas szkodliwy w wypadku połknięcia lub wdychania, jednak udowodniono naukowo, że ołów przenika również przez skórę i nawet niewielkie dawki mogą powodować stany chorobowe takie jak na przykład bezsenność. Metale ciężkie bardzo długo zalegają w organizmach żywych i stosunkowo łatwo skumulować w sobie szkodliwe poziomy tych substancji. W oczyszczaniu organizmu z ołowiu stosuje się podobnie jak w zatruciu innymi metalami ciężkimi Chelaton (wersenian disodowo-wapniowy). Ołów był od dawna stosowany do produkcji wielu przedmiotów codziennego użytku – nawet sztućców i naczyń jeszcze kilka wieków temu, ale także w czasach współczesnych mieliśmy na rynku paliwa ołowiowe oraz bardzo szkodliwe farby. Więc jeszcze pod koniec XX wieku ołów był poważnym zagrożeniem dla zdrowia i życia ludzi. Motywy ekologiczne Komisji Europejskiej Głównym motorem do działania dla Komisji Europejskiej była potrzeba redukcji ołowiu w odpadach elektronicznych. Naprawdę trudno sobie wyobrazić kontakt użytkownika z substancjami szkodliwymi w lutach jego telewizora podczas normalnego użytkowania, problem zaczyna się właśnie po zakończeniu życia produktu. Według niektórych szacunków 35-40% całego ołowiu w odpadach na wysypiskach stanowiła elektronika użytkowa – pamiętajmy, że to dane zanim został wprowadzony ROHS. Jeżeli chodzi o wysypiska i substancje niebezpieczne zawsze mówimy o niebezpieczeństwie zanieczyszczenia wód gruntowych i ryzyku rozprzestrzenienia się substancji w środowisku. Dodatkowym problemem z przemysłem elektronicznym było bardzo niskie, bo zaledwie kilku procentowe, odzyskiwanie ołowiu z urządzeń elektronicznych. Dla porównania współczynnik recyklingu ołowiu z ogniw wynosi ponad 95%. „Precautionary Principle”– zasada ostrożności (przezorności) Dochodzimy do omówienia pewnego mechanizmu, „zaszytego” wewnątrz traktatu unijnego, który doprowadził do wykluczenia wielu substancji. Chodzi o tytułową zasadę ostrożności. Jest to zdefiniowana droga, którą podąża Unia we wszystkich aspektach dotyczących zdrowia i bezpieczeństwa ekologicznego. W najprostszej definicji brzmi ona następująco: ”Kiedy istnieje zagrożenie dla ludzkiego zdrowia lub środowiska należy podjąć działania zapobiegawcze nawet, jeżeli nie wszystkie relacje przyczynowo-skutkowe są w pełni opracowane naukowo.” Zasada faworyzuje bezpieczeństwo i dąży do zablokowania działań, jeżeli istnieje jakiekolwiek ryzyko, nawet nieznane. Łatwo się domyślić, że jest często krytykowana, jako nieracjonalna i niosąca za sobą więcej szkód niż korzyści. „Zaszyte” w traktacie bezpieczeństwo i bezwarunkowy znak STOP dla jakiegokolwiek ryzyka praktycznie blokują rozwój i inicjatywy oparte na eksperymentach. Komisja Europejska, aby zapobiec nadużyciom przy powoływaniu się na tę zasadę, wprowadziła pewne obostrzenia, jakie muszą być spełnione. Przywołanie zasady ostrożności jest uzasadnione, gdy:
  • zidentyfikowano potencjalnie negatywne skutki,
  • przeprowadzono ocenę dostępnych danych naukowych,
  • nie ma pewności naukowej.
Mimo tych obostrzeń zasada ta jest bardzo szeroko stosowana głównie w walkach na tle ekologicznym i genetycznym (GMO). JMR Druga część artykułu poświęconego dyrektywie ROHS ukaże się na portalu evertiq w poniedziałek 22 kwietnia. Zapraszamy do lektury!
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
November 21 2019 10:53 V14.7.14-2