reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© Intel Komponenty | 11 stycznia 2012

Intel prezentuje Ultrabooki i zalicza wpadkę

Targi CES trwają, a Intel w trakcie ich trwania próbuje wypromować komputery nowej generacji z segmentu 'Ultrabook', prezentując coraz to nowsze pomysły i usprawnienia. Intel postanowił także zaprezentować możliwości najnowszych procesorów, zaliczając przy tym wpadkę.

Firma Intel postanowiła wykorzystać targi CES 2012, by wypromować swoje najnowsze produkty i komputery. Chodzi o maszyny zwane „Ultrabookami”. Jednak na klasycznej konstrukcji, procesorach Ivy Bridge i interfejsowi Thunderbolt nie poprzestano. Nie obyło się także bez rozwiązań dość kontrowersyjnych. Propozycją, która wzbudzała spore zainteresowanie był komputer, w którym część obudowy (tam gdzie normalnie znajduje się touchpad) wykonana była z przezroczystego tworzywa. Oprócz funkcji okienka, część ta pracuje jako panel dotykowy i touchpad. Całość została zaprojektowana tak, by część ekranu była widoczna, gdy zamkniemy pokrywę komputera. Pozwolić to ma na odczytywanie powiadomień, a panel dotykowy pozwoli na wykonywanie prostych poleceń. Nie obyło się przy tej okazji od uwag, jakoby komputer został zaprojektowany specjalnie pod kątem systemu operacyjnego Windows 8 z interfejsem MetroUI. © Youtube/ Neowin Inną propozycją Intela było urządzenie, łączące w sobie funkcje tabletu i laptopa (ultrabooka). Po rozłożeniu oczom użytkownika ukazuje się klawiatura. Także i w tym przypadku nie obyło się bez porównań, gdyż komputer bardzo przypomina rozwiązanie firmy Asus (komputer „Slider”). Jednak najwięcej emocji wzbudziła prezentacja najnowszych procesorów z linii Ivy Bridge. Firma Intel postanowiła zaprezentować (potężne) możliwości zintegrowanych układów graficznych w tej linii układów. W domyśle, procesory miały bez problemu radzić sobie z najbardziej wymagającymi aplikacjami (grami) wykorzystującymi biblioteki DX11. Dlaczego wzbudziło to tyle emocji? Intel postanowił uruchomić jedną z najbardziej wymagających gier wydanych w ostatnim czasie. W obroty poszła gra „F1 2011”. Ponoć sterować miał ktoś zza kulis, lecz niefortunny ruch prezentera (Mooley Eden) ukazał coś, czego chyba nikt się nie spodziewał, a mianowicie kontrolki odtwarzacza multimedialnego VLC. Jak się więc szybko okazało, to co puszczano na ekranie to nie była gra, a film. Zamiast więc dostać pokaz możliwości graficznych nowych układów Intela, słuchacze dostali pokaz możliwości odtwarzania filmów. Oczywiście Pan Mooley próbował to obrócić na swoją korzyść, lecz chyba z marnym skutkiem, sądząc po reakcjach internautów na całym świecie. Jak się to odbije na wizerunku firmy? Niedługo się okaże. © Youtube/ BrightSideofNews
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
September 15 2019 20:56 V14.3.11-2