reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© Pixabay Przemysł elektroniczny | 23 sierpnia 2017

Chiny globalnym liderem automatyzacji.

W Chinach kupuje się dziś najwięcej na świecie robotów industrialnych. Jak podaje World Robotics Report, w 2019 r. już 40 proc. wszystkich robotów przemysłowych na rynku zostanie sprzedanych firmom z Państwa Środka.
Chińskie fabryki w ekspresowym tempie zbudowały flotę robotów przemysłowych. Żadnemu państwu nie udało się osiągnąć takich wyników w tak krótkim czasie. To najszybciej rosnący rynek dla tego typu technologii. International Federation of Robotics prognozuje, że sprzedaż maszyn w latach 2018 - 2020 zwiększy się o 15 do 20 proc., natomiast już w 2019 aż 40 proc. wszystkich robotów przemysłowych z globalnego rynku powędruje do chińskich fabryk. Organizacja badająca rozwój robotyki na świecie wskazuje, że za boom odpowiada przede wszystkim chiński przemysł elektryczny i elektroniczny, który w 2016 r. zakupił 30 tys. maszyn, czyli o 75 proc. więcej niż w roku poprzedzającym. Jedna trzecia robotów pochodzi od lokalnych producentów, którzy zwiększyli sprzedaż o 120 proc. Zapotrzebowanie na roboty generuje również branża motoryzacyjna. Chiny stały się nie tylko największym rynkiem samochodowym świata, lecz również największym producentem tego typu pojazdów.

Zdaniem ekspertów, automatyzacja i technologie przemysłu 4.0 pomogą fabrykom zmniejszyć wydatki o średnio 40 proc. Dobrze rozumieją to chińskie władze, które uruchomiły program „Made in China 2025”, wspierający rozwój robotyzacji.
– Chiny już od pewnego czasu szybko się modernizują, a przemysł jest papierkiem lakmusowym tych zmian. Inwestycje w automatyzację z jednej strony są efektem zapowiedzi wielu europejskich producentów o przeniesieniu produkcji na Stary Kontynent, z drugiej to naturalny proces wynikający z większych możliwości Chin, wyższej świadomości i potrzeby utrzymania konkurencyjności. Podobne procesy zachodzą także w Polsce, choć na mniejszą skalę. Firmy muszą postawić na automatyzację i inwestycje w systemy informatyczne, bo demografia nie sprzyja producentom, a jednocześnie pole do poprawy w obszarze efektywności i kosztów, wciąż jest duże – tłumaczy Piotr Rojek, prezes zarządu wrocławskiej firmy DSR specjalizującej się w informatyzacji przemysłu.

Podobnego zdania jest dr Marcin Piątkowski, adiunkt w Akademii Leona Koźmińskiego. – Wraz z postępującym wzrostem płac, ciągnionym przez starzenie się społeczeństwa i wyczerpujący się zasób taniej siły roboczej, Chiny zdaja sobie sprawę, że kluczem do dalszego rozwoju są innowacje i technologie, które maja pomóc w podniesieniu poziomu wydajności pracy i zachowaniu konkurencyjności – uważa ekonomista.

W dynamicznie postępującym procesie automatyzacji przemysłu istotną rolę odgrywa chiński rząd, który uruchomił 10 letni program „Made in China 2025”. Zakłada on m.in. wsparcie dla rodzimych dostawców robotów, mające znacząco zwiększyć ich udział w globalnym rynku. W ten sposób Chiny do roku 2020 mają znaleźć się w pierwszej dziesiątce najintensywniej zautomatyzowanych państw, a ilość robotów przypadających na 10 tys. pracowników ma zwiększyć się z 49 do 150. Obecnie światowym liderem pod względem liczby robotów w produkcji jest Korea Południowa, gdzie na 10 tys. pracowników przypada 531 robotów. Dla porównania, w USA na tę samą liczbę pracowników przypada ich 176, w Niemczech 301 a w Wielkiej Brytanii 71. – Już dzisiaj Chiny wydają ponad 2.1 procent PKB na R&D, dwa razy więcej niż dwa razy bogatsza Polska. Program „Made in China 2025" zakłada dalsze zwiększenie nakładów. Dzięki programowi, Chiny mogą rozwijać nowe sektory gospodarki, ale jednocześnie, dzięki robotyzacji, zachować również te stare – tłumaczy Piątkowski.

Widmo dehumanizacji


Starania Pekinu mające na celu wzmocnienie rodzimych firm produkcyjnych nie idą na marne. Druga największa gospodarka świata rozwija się doskonale, o czym świadczy wzrost indeksu PMI dla przemysłu do poziomu 51, 8 pkt. To najlepszy wynik od kwietnia 2012 roku. Optymizm studzi jednak fakt, że szeroko posunięta automatyzacja na dłuższą metę niesie ze sobą negatywne konsekwencje, którym Komunistyczna Partia Chin wcześniej czy później będzie musiała stawić czoła. Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji i robotyki, zapotrzebowanie na ludzką siłę roboczą będzie coraz mniejsze. Według firmy analitycznej McKinsey & Company, aż 60 proc. zawodów ma być w najbliższym czasie zastąpionych przez technologie. Prognozy zakładają, że pracy zabraknie również dla osób pracujących w fabrykach i magazynach. Potwierdzają to analitycy z Forrester, jednej z najbardziej wpływowych firm doradczych na świecie. Ich zdaniem tzw. inteligentni agenci, czyli maszyny wzorowane na organizmach ludzkich, w nadchodzących latach pozbawią pracy 6 proc. społeczeństwa. Widmo dehumanizacji ciąży nad przemysłem, jednak zdaniem Piotra Rojka z DSR, pracownicy firm produkcyjnych jeszcze przez wiele lat mogą spać spokojnie. – To prawda, że automatyzacja doprowadzi do sytuacji, w której udział człowieka w procesie produkcyjnym będzie znacznie mniejszy. Jednak nawet jeśli maszyny przejmą sporą część obowiązków, które do niedawna należały do ludzi, to nie są one przecież samowystarczalne i jeszcze przez wiele lat nie będą. Roboty potrzebują nadzoru i konserwacji, a im więcej maszyn, tym więcej ludzi potrzeba do ich obsługi. Doskonale widać to na przykładzie jednego z najbardziej zautomatyzowanych magazynów świata nalężącego do sieci Amazon, w którym pracuje cała rzesza ludzi. Wielu z nich zajmuje się utrzymaniem sprawności zaprzęgniętych do pracy maszyn – twierdzi ekspert.

Starania rządu na rzecz automatyzacji są znaczące, jednak nie tylko ona ma dać Chinom pozycję niekwestionowanego lidera w przemyśle. Pekin rozumie doskonale, że bez cyfrowej transformacji fabryki nie będą w stanie rozwinąć się wystarczająco, by zrealizować ambitne cele wyznaczone przez rząd. Za jej sprawą chińscy wytwórcy mają osiągnąć 6.5 proc. wzrost produktywności na przestrzeni najbliższych 15 lat – uważa firma consultingowa McKinsey & Company. Zdaniem analityków, już za 20 lat druga gospodarka świata dorówna krajom rozwiniętym pod względem produktywności. Kluczowa w tym procesie ma być implementacja Internetu Rzeczy, konserwacji predykcyjnej, zaawansowanych narzędzi analitycznych czy nowoczesnych systemów ERP, służących do zarządzania najważniejszymi procesami w przedsiębiorstwie produkcyjnym. Aż 76 proc. chińskich producentów wierzy, że wdrożenie strategii Przemysłu 4.0 zwiększy ich konkurencyjność i pomoże wygenerować o 15 proc. więcej dochodów, redukując o tyle samo koszty prowadzenia działalności.

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
November 14 2017 20:30 V8.8.9-1