reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© NASA Przemysł elektroniczny | 02 listopada 2015

Blue Dot Solutions chce rozbudowywać polski przemysł kosmiczny

Blue Dot Soutions pomaga polskim firmom, które chcą wejść do sektora kosmicznego, ale firma realizuje także własne projekty związane z nawigacją satelitarną.
Na razie sektor kosmiczny w Polsce, chociaż dynamicznie się rozwija, nie jest jeszcze bardzo znaczącą branżą. Z całą pewnością natomiast oferuje wiele nisz, w których przedsiębiorcy z naszego kraju mają dużo do ugrania. -Zachodnie statystyki pokazują, że w przypadku branży kosmicznej każde zainwestowane 1 eur przynosi 2-4 euro w ciągu 5-6 lat. Chcemy do tego doprowadzić także w Polsce – mówi Krzysztof Kanawka, prezes firmy Blue Dot Solutions.

Zyski to jeden plus, na który liczymy, kolejny – to wzrost zatrudnienia. Analizy pokazują, że na europejskim rynku nawigacji satelitarnej w ciągu najbliższych kilku lat powstanie 100, a nawet 200 tys. nowych miejsc pracy. – Będą to różne stanowiska, dla integratorów aplikacji, deweloperów sprzętu, producentów nadajników i odbiorników systemów ratunkowych i wiele innych. Tak czy inaczej w Europie powstanie gałąź przemysłu, która jest porównywalna z całym polskim sektorem IT. Jeśli się nam uda i w naszym kraju powstanie chociażby 10% tych etatów, będzie to miało olbrzymi wpływ na naszą kreatywność i innowacyjność – uważa Krzysztof Kanawka.

Na razie jednak Zachodnia Europa jest wciąż o wiele dalej niż my. Tam w technologie kosmiczne inwestowano od dziesiątek lat, a olbrzymie firmy, takie jak Airbus czy Thales, mają rozbudowane działy satelitarne i często to właśnie one wyznaczają trendy rozwojowe w branży. Co więcej istnieją podmioty, które pomagają przejść przez proces definiowania działania w tym sektorze i tworzenia pożądanych produktów. – W Polsce na razie tego brakuje. Nie mamy jeszcze orientacji dotyczącej rynku kosmicznego, brakuje połączenia wiedzy i umiejętności polskich firm, z tym, co można zrobić w sektorze kosmicznym – mówi Krzysztof Kanawka. Blue Dot Solutions chce więc wspierać polskie przedsiębiorstwa, które widzą swoje miejsce w przemyśle kosmicznym.

Powalczmy o kosmiczne granty

Jedną z możliwości, by wejść do gry, jest korzystanie z różnego rodzaju grantów przeznaczonych na projekty kosmiczne, realizowane na przykład przez Europejską Agencję Kosmiczną. Własne przedsięwzięcia prowadzi również Komisja Europejska, i jak podkreśla Krzysztof Kanawka, polskie firmy koniecznie powinny aplikować o fundusze w ramach programu Horyzont 2020. Także sektor komercyjny mocno działa w obszarze kosmicznym, szczególnie jeśli chodzi o telekomunikację satelitarną. Zainteresowane tematem jest i wojsko, w tym sektorze widać wyraźnie tendencję do zwiększania wydatków na projekty kosmiczne i potencjał badawczo-rozwojowy jest duży.

Wróćmy jednak do ESA. Polska składka do agencji to 30 mln EUR rocznie, ale 6-7 mln EUR wraca do naszego kraju w postaci funduszy na projekty przeznaczone wyłącznie dla polskich podmiotów. – To ważne ułatwienie, bo nie mamy jeszcze doświadczenia w branży i konkurujemy z bardzo silnymi graczami z Niemiec czy Francji – podkreśla Kanawka. – Musimy szybko się nauczyć, gdzie możemy znaleźć swoje specjalizacje, a ten konkurs właśnie temu służy.



Poszukajmy nisz, w których jesteśmy mocni

No właśnie, gdzie polskie firmy mogą upatrywać swojej szansy? - Na pewno w biznesie telekomunikacyjnym, który stanowi jedną trzecią całej branży kosmicznej. Mamy dużo firm z tego sektora w Polsce, których doświadczenie i ciekawe rozwiązania mogą się sprawdzić, ale jednocześnie jest to rynek, na którym trzeba się zmagać z olbrzymią konkurencją – ocenia Krzysztof Kanawka. – W branży kosmicznej mamy do czynienia z dwoma kierunkami: upstream – mówiąc w skrócie chodzi tu o budowanie satelitów i rakiet oraz ich obsługę, a także downstream, czyli wykorzystanie danych satelitarnych na Ziemi. Właśnie downstream stanowi większość sektora kosmicznego, a powiązanie sektora kosmicznego ze wszystkimi sektorami technologicznymi i usługowymi na Ziemi jest naprawdę duże i często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Branża kosmiczna potrzebuje także detektorów, także takich, które są już dostępne na rynku. – Dwie dekady temu, gdy planowano lot sondy, trzeba było projektować każdy detektor niemal od podstaw, specjalnie na potrzeby misji. Teraz niejednokrotnie korzysta się istniejących komponentów, a przykładem z polskiego rynku jest łazik marsjański, w którym zastosowano detektory VIGO System, produkowane przecież do innych zastosowań – wyjaśnia Kanawka.

Skoro gros biznesu związanego z branżą kosmiczną to downstream, to wciąż wiele jest do zrobienia, jeśli chodzi o urządzenia do zapisu i przetwarzania danych. Przykładem może być sprzęt montowany w samolotach, który pozwala na monitorowanie lotu przy wykorzystaniu nawigacji i telekomunikacji satelitarnej. W dodatku po głośnej katastrofie i zaginięciu malezyjskiego samolotu w 2014 roku, można się spodziewać, że linie lotnicze będą skłonne do montowania bardziej zaawansowanych rozwiązań tego typu.

Dla Polski interesujący może być także dział ochrony i bezpieczeństwa, szczególnie jeśli chodzi o granice Unii Europejskiej. – Trzeba pamiętać, że nie tylko służby korzystają z nowych technologii i np. drony już od dawna są wykorzystywane do przemycania narkotyków, albo tuż obok, na granicy białorusko-polskiej, do przemycania papierosów – zauważą Kanawka. Wykrywanie takich przypadków i prewencja to przyszłościowa nisza. Zresztą wdrażanie rozwiązań opartych na nawigacji satelitarnej dotyczy całego biznesu dronów, nie ma bowiem wątpliwości, że czeka nas boom w tym sektorze. Zapotrzebowanie będzie chociażby na systemy odporne na zagłuszanie sygnału nawigacyjnego, co dotyczy nie tylko dronów, ale i statków, jachtów czy samolotów.

Ciekawą niszą są też proste urządzenia mechaniczne, często prawie niewymagające elektroniki, typu „włącz raz za 5 lat”. Kolejny temat to elektronika rad hard, czyli sprzęt odporny na promieniowanie kosmiczne, który powinien działać, nawet jeśli promieniowania gamma zniszczy część układów.

No i wreszcie satelity. Europa Zachodnia ma w tym obszarze duże doświadczenie, ale jednym z przyszłościowych rozwiązań w tym obszarze są małe satelity, do których można by produkować elektronikę. – Dziś, jeśli chodzi o satelity mamy pewien dualizm. Satelity telekomunikacyjne, latające na orbitę geostacjonarną, są olbrzymie. Ważą 5-6 ton i potrafią generować nawet 20 kW energii z paneli słonecznych. Ale na niższych orbitach, na wysokościach 400-600 km latają mniejsze satelity, ważące 50, 70 czy 90 kg. Idąc dalej, są też satelity ważące zaledwie kilka kilogramów i chociażby nasze Centrum Badań Kosmicznych ma dwie takie (Lem i Heweliusz). Rozumowanie jest takie, że buduje się mniejsze i tańsze satelity, które po roku mogą spłonąć w atmosferze, a na ich miejsce wyśle się kolejne. I właśnie w produkcji takich satelitów Polska może odegrać swoją rolę. Szacuje się, że pod koniec tej dekady na wystrzelenie na orbitę będzie czekać ponad 200 małych satelitów rocznie. Dla porównania, w zeszłym roku było ich około 40 – wyjaśnia nasz rozmówca.

Pokażmy się w świecie

Aby wejść w przemysł kosmiczny, trzeba także dać się poznać, bo na razie polskie firmy z tego sektora nie są szerzej znane. Jedną z możliwości jest oczywiście udział w największej konferencji branżowej na świecie: IAC, czyli International Astronautical Congress, która w tym roku odbyła się w Jerozolimie. Firma Blue Dot Solutions była obecna po raz kolejny, ale po raz pierwszy nie sama. – Współdzieliliśmy nasze stanowisko z polskimi firmami zainteresowanymi działalnością w branży. Udało nam się kupić doskonałe miejsce, więc mnóstwo osób miało okazję zobaczyć prezentację polskiego sektora kosmicznego. Pokazaliśmy, że w Polsce dużo się już dzieje i warto nawiązywać z nami współpracę – mówi Krzysztof Kanawka.

Jednym z głośniejszych działań Blue Dot Solutions jest organizacja polskiej edycji konkursu European Satellite Navigation Competition „Galileo Masters” – największego na świecie konkursu związanego z technologiami kosmicznymi. W tym roku polska edycja była rekordowa: wpłynęły aż 64 zgłoszenia. – Wyprzedziliśmy wszystkich. Świadczy to o tym, że w Polsce jest potencjał, a co najważniejsze, udało nam się zatrzymać wyciek interesujących pomysłów za granicę. Zamierzamy więc znaleźć metodę finansowania dla wszystkich autorów naprawdę sensownych pomysłów, tak by w Polsce powstawały start-upy zajmujące się nawigacja satelitarną – zapowiada Krzysztof Kanawka, prezes Blue Dot Solutions.


Zespół Blue Dot Solutions


Polski sektor na International Astronautical Congress


Foto: © ESA, Blue Dot Solutions

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
November 29 2016 16:13 V7.6.2-1