reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© elena duvernay dreamstime.com Przemysł elektroniczny | 19 sierpnia 2015

Przemysł kosmiczny pomoże uniknąć pułapki średniego dochodu

Polski przemysł kosmiczny nie może co prawda jeszcze równać się z brytyjskim, ale już Hiszpania jest pod tym względem w naszym zasięgu.
Wraz z poprawiającą się sytuacją makroekonomiczną w Polsce od wielu miesięcy spada bezrobocie. Eksperci rynku pracy i ekonomiści coraz częściej straszą jednak, że nasz kraj może wpaść w tzw. pułapkę średniego dochodu, bo wyczerpują się jej dotychczasowe motory gospodarczego wzrostu. W uniknięciu tego zagrożenia pomóc może odbudowa polskiego przemysłu oraz stworzenie nowoczesnego sektora kosmicznego.

- Przemysł kosmiczny to dla niektórych wciąż nisza. Takie rozumowanie jest błędne – mówi Jacek Kosiec, dyrektor Programu Kosmicznego w firmie Creotech Instruments SA. – Należy bowiem pamiętać, że nie ma bardziej zaawansowanej technologicznie branży. Innowacje początkowo związane z eksploracją kosmosu często implementowane są w innych segmentach gospodarki. Przemysł kosmiczny determinuje dzisiaj powszechny rozwój, przekłada się na codzienność nas wszystkich – dodaje Jacek Kosiec.

Jak rozbić szklany sufit?

Pułapka średniego dochodu to zjawisko charakterystyczne dla państw, które są na dorobku i nadrabiają dystans dzielący je od bogatszych sąsiadów. Poszczególne kraje wpadają w pułapkę średniego wzrostu, kiedy dotychczasowe źródło rozwoju - niskie koszty pracy - się wyczerpują, a gospodarka na czas nie wygeneruje dodatkowych impulsów wspierających rozwój. Ekonomiści zauważyli, że krytycznym momentem dla wielu państw, które w taką pułapkę wpadły, było osiągnięcie poziomu dochodu w wysokości 17 tys. dolarów na głowę mieszkańca rocznie (PKB nominalne na głowę mieszkańca). Obecnie w naszym kraju nominalny, wyrażony w dolarach amerykańskich, produkt krajowy brutto na jednego mieszkańca wynosi nieco ponad 14 tys. dolarów. Hipotetyczny pułap 17 tys. dolarów mamy szansę osiągnąć jeszcze w obecnej dekadzie.

Tegoroczne dane wskazują stabilny wzrost PKB, a część ekspertów prognozuje, że w przyszłym roku wykresy obrazujące tę wartość mogą jeszcze bardziej cieszyć ekonomistów. Eksplozję hurraoptymizmu warto jednak poprzedzić pogłębioną analizą sytuacji. Poprawa tempa wzrostu może być w znacznym stopniu efektem realizacji wyborczych obietnic, których politycy nie szczędzą nam w gorącym okresie przed jesienną elekcją. Czy to znaczący krok w kierunku faktycznego unowocześniania polskiej gospodarki, niezbędnego do przebicia szklanego sufitu pułapki średniego dochodu? Trudno przypuszczać by determinantem trwałego rozwoju były, nastawione na szybki i łatwo dostrzegalny dla wszystkich wyborców efekt, inwestycje. Często są bardzo potrzebne, ale zazwyczaj jedynie powierzchownie poprawiają istniejącą rzeczywistość, a nie twórczo ją zmieniają.

Warto przyjrzeć się również danym o zatrudnieniu. One także mogą napawać pewnym optymizmem. Obecnie stopa bezrobocia wynosi 10,1 proc (dane GUS za lipiec 2015)., najmniej od grudnia 2008. Być może w najbliższym czasie wskaźnik ten osiągnie poziom jednocyfrowy. Niestety nie przekłada się to znacząco na dynamikę konsumpcji. Wiąże się to z niezbyt szybko wzrastającymi dochodami nominalnymi.

Polacy coraz rzadziej mają problemy ze znalezieniem pracy, ale wciąż na rynku najczęściej poszukuje się osób związanych z handlem i usługami (dane z raportu pracuj.pl). Te branże często nie wymagają wysokich kwalifikacji. Tymczasem kluczem do sukcesu gospodarczego państw, którym grozi pułapka średniego dochodu jest innowacyjność gospodarki, która przekłada się na powstawanie dobrze płatnych miejsc pracy dla naukowców i inżynierów.

Kosmicznie Wielka Brytania

Doskonałym przykładem tego, jak wspieranie kluczowych innowacji może wpłynąć na rozwój całej gospodarki może być Wielka Brytania, która wiele lat temu postawiła na branżę kosmiczną i dziś sektor ten zatrudnia 34 tysiące osób, generując pośrednio kolejne 65 tysięcy miejsc pracy. W 2014 roku Agencja Kosmiczna Zjednoczonego Królestwa opublikowała wyniki badania wykonanego przez London Economics, niezależny ośrodek konsultingowy, na grupie ponad 300 firm działających w branży kosmicznej. Badanie wykazało, że brytyjski biznes kosmiczny wart jest rocznie ponad 11 mld funtów (około 60 mld złotych) i w latach 2011-2013 rozwijał się w tempie 7 proc. rocznie. Średni roczny wzrost całej brytyjskiej gospodarki wyniósł w tym czasie średnio 1 proc. rocznie. Zgodnie z rządową strategią Wielka Brytania chce osiągnąć w 2030 roku 10 proc. udział w globalnym rynku kosmicznym. Tak duży sukces całej branży nie byłby jednak możliwy bez wsparcia państwa.

- W tym roku brytyjski rząd postanowił, że do 2030 roku wesprze krajowy sektor kosmiczny kwotą 40 mld funtów (prawie 240 mld złotych) – mówi Jacek Kosiec. – Władze Wielkiej Brytanii przyznały tym samym rację przedstawicielom krajowej branży kosmicznej, którzy domagali się wzmocnienia narodowego programu kosmicznego. Dotychczas większość środków publicznych przeznaczana była na finansowanie projektów realizowanych przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) – dodaje Kosiec.

Po ogłoszeniu decyzji przez rząd, David Parker, prezes Brytyjskiej Agencji Kosmicznej, tłumaczył, że Wielka Brytania to świetne miejsce do prowadzenia biznesu kosmicznego. W kraju jest dobre środowisko dla przemysłu kosmicznego, sprzyjające otoczenie prawne i przyjazny system podatkowy, co pozwala firmom rosnąć i prosperować.

Kolejny krok na tej drodze rozwoju wydaje się być milowym. Już w 2018 roku Brytyjczycy ukończą budowę pierwszego w Europie portu kosmicznego. Będą z niego mogły startować rakiety wyprowadzające w kosmos satelity i statki kosmiczne. Dotychczas konieczne było korzystanie z kosmodromu w Gujanie Francuskiej lub poligonu rakietowego Esrange w Szwecji, który nie jest w stanie spełnić coraz ostrzejszych wymogów, będących efektem kosmicznego wyścigu technologicznego.

Hiszpania w naszym zasięgu?

Jeśli przykład Wielkiej Brytanii, dysponującej większym niż Polska potencjałem gospodarczym, może wydać się abstrakcyjny, o tyle bez żadnych kompleksów możemy porównywać się z Hiszpanią. Tam również zauważono jakie możliwości niesie inwestowanie w rozwój technologii związanych z branżą kosmiczną. Pod względem nakładów na programy kosmiczne Hiszpania w 2013 roku zajmowała 12 miejsce na świecie (raport Space Economy at a Glance, OECD). Efekty widać gołym okiem. W tym roku NASA i jej europejski odpowiednik – ESA – wprowadzały w życie ważne projekty wykorzystując hiszpańskie technologie. Zarówno wystrzelenie rakiety Vega, jak i satelity DSCOVR nie byłoby możliwe bez projektów, analiz i sprzętu dostarczanych przez firmy z Półwyspu Iberyjskiego. Hiszpańskie przedsiębiorstwa związane z branżą kosmiczną osiągnęły status, który pozwala im uczestniczyć w wiodących światowych projektach, jak misja Rosetta czy eksploracja Marsa.

- Hiszpański sektor kosmicznego daje zatrudnienie dla około 3300 osób. To znacznie więcej niż polski, ale wciąż o wiele mniej niż brytyjski – wskazuje Grzegorz Brona, prezes firmy Creotech Instruments SA. – Mimo to Hiszpania już teraz jest jednym ze światowych liderów w produkcji satelitów. To wskazówka dla Polski. Nie jesteśmy globalną potęgą gospodarczą, ale nie trzeba nią być by wkraść się do elity biznesu kosmicznego i czerpać profity z wiążącego się z tym powszechnego postępu technicznego. A to pierwszy krok na krętej ścieżce, która pozwoli z powodzeniem ominąć pułapkę średniego dochodu – dodaje Grzegorz Brona.

Kosmos w naszym zasięgu

Środowiska rządowe, naukowe i biznesowe dostrzegły już szansę jaka otwiera się dzięki dobrej koniunkturze w branży kosmicznej. Efektem są liczne inicjatywy na rzecz intensyfikacji rozwoju tego segmentu w Polsce. Nowo powstałe instytucje, takie jak Polska Agencja Kosmiczna, Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego oraz Klaster Inżynierii Kosmicznej i Satelitarnej coraz skuteczniej stymulują działalność innowacyjną.

- Współpraca w zakresie promocji branży, dzielenia doświadczeń czy wymiany wiedzy to niezmiernie ważny element rozwoju naszego segmentu rynku – mówi Jacek Kosiec. – Taka sieć powiązań nie tylko sprzyja współpracy technologicznej, ale dodatkowo podkreśla wagę naszych inicjatyw. Głos wielu jest lepiej słyszalny. Coraz więcej osób w Polsce rozumie jak istotne dla przyszłości polskiej gospodarki jest inwestowanie w innowacje i jak ważną rolę odgrywa rozwój branży kosmicznej – konkluduje Jacek Kosiec.

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
November 29 2016 16:13 V7.6.2-1