reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© corepics-vof-dreamstime.com Przemysł elektroniczny | 29 czerwca 2012

5 komponentów na minutę, czyli praca w sektorze elektronicznym (cz. I)

Małgorzata Maciejewska, członkini OZZ IP w opracowaniu pt.: "Zmęczone ciała i bezcenne produkty. Warunki pracy kobiet w specjalnej strefie ekonomicznej przemysłu elektronicznego", podsumowuje badania Think Tanku Feministycznego i Uniwersytetu Wrocławskiego w ramach projektu o warunkach pracy w specjalnych strefach ekonomicznych w Polsce.

W fabryce w specjalnej strefie ekonomicznej pracowałam od października do grudnia 2011 roku, byłam jedną z 150 tymczasowych pracownic zatrudnionych w okresie zwyżki produkcyjnej” - tak zaczyna swoją opowieść Małgorzata Maciejewska. Dzięki niej możemy poznać prawdziwy obraz pracy w sektorze elektronicznym. Strefa Teren strefy, gdzie znajdowała się fabryka, w której pracowałam jest otoczony polami kukurydzy. Do najbliższej miejscowości jest kilka kilometrów. Fabryczne kontenery są oddzielone od siebie kratami, poza ulicami (o orientalnie brzmiących nazwach jak Seulska i Koreańska) na strefie nie ma żadnej infrastruktury. Strefa przypomina tymczasowe miasto złożone wyłącznie z hal fabrycznych, które można zmontować równie szybko jak rozmontować. Strefa funkcjonuje jak jeden wielki organizm, dzieląc się na fabrykę, gdzie montuje się produkt końcowy – telewizory LCD, i resztę hal produkujących do nich komponenty na zasadach pod-zlecania. Ja pracowałam właśnie w jednej z takich hal, która z kolei montowała komponenty z setek innych pomniejszych, sprowadzanych do Polski głównie z Chin, Indonezji i Bangladeszu. Telewizory lub części montowane na strefie rozjeżdżały się później po niemal całej Europie i Afryce Północnej. Wjazd do strefy jest symbolicznym oznaczeniem innego terytorium, którego granicę wyznaczają szlabany i kraty. Autobusy pracownicze zawsze przyjeżdżają na strefę z zapasem około 30-50 minut, żeby tylko nie opóźnił się proces produkcyjny. Robotnice i robotnicy zjeżdżają tu z całego regionu południowego Dolnego Śląska, w autobusach spędzają nawet 4 godziny dziennie (a w zimie jeszcze dłużej), pokonując do 160 km w dwie strony. Pracowniczy transport dowozi ludzi z Wałbrzycha, Nowej Rudy, Świdnicy, Dzierżoniowa, Bielawy i innych mniejszych miejscowości (z Wrocławia, choć jest najbliżej, dojeżdża niewiele osób). Praca podzielona jest na trzy zmiany (poranną, popołudniową i nocną) oraz na trzy załogi (A, B, C). LG Podstrefa kobierzycka miała stać się europejskim centrum produkcji telewizorów LCD koreańskiego koncernu LG. W podstrefie powstało 9 fabryk, prawie wszystkie wytwarzają półprodukty do telewizorów LG. W regionie wałbrzyskim, gdzie ulokowana jest strefa, stopa bezrobocia wynosiła w 2004 roku 29%, obecnie waha się od 18-20%. Choć strefy mają funkcjonować do 2020 roku (a prawdopodobnie nawet dłużej), to mobilność zagranicznego kapitału nie zapewnia przemysłowej stabilizacji stref: kontenerowe fabryki są stawiane czasowo, co widać na przykładach przedsiębiorstw, które zamknęły produkcję na strefach, przenosząc się w inne tańsze rejony Europy, w wyniku czego steki osób straciły pracę. Fabryka od środka Fabryka zbudowana na planie prostokąta mieści 2 hale. Długi korytarz oddziela pomieszczenia socjalne i biuro zarządu od powierzchni produkcji. Na ścianie hali z każdej stron, co kilka metrów, są okna z bardzo grubym szkłem, przez które nie przedostaje się dźwięk, ale za to wszystko świetnie widać. Przechodząc korytarzem można obserwować proces produkcji. Powyżej hali produkcyjnej znajduje się biuro szefa zarządu fabryki, z którego również wychodzi okno na halę. Widok w oknie jest jednak zawsze przyciemniony, nigdy nie wiedzieliśmy czy ktoś jest w środku czy nie. Wchodząc do fabryki wita nas napis „najważniejsze jest dobro klienta i jakość produkcji”, idąc dalej po drugiej stronie okien wzdłuż ściany wywieszone są plakaty z wzniosłymi mottami w języku angielskim: „Czynienie tego, co proste skomplikowanym, to codzienność, czyniąc to, co skomplikowane prostym to kreatywność”, lub pięknymi pejzażami podpisanymi „nasza wytrzymałość i kreatywność nie zna granic”. Przechodząc kawałek dalej trzeba stanąć w długiej kolejce do czytnika linii papilarnych, by zarejestrować swoją obecność. Czytnik umieszczony jest na przeciwko biura.12 W kolejce można poczytać tablice ogłoszeniowe. Na pierwszej w języku angielskim rozpisany jest proces wdrażania nowoczesnych rozwiązań w zakresie ograniczania kosztów (processing cost innovation), gdzie pokazane jest jak innowacyjnie zarząd fabryki podchodzi do kosztów pracy. Czytamy, że wprowadzając nowe sposoby szkolenia i zarządzania udało się zredukować aż 24 stanowiska pracy, poniżej widnieje suma zaoszczędzonych pieniędzy – wykresowi przyświeca motto: „Świetna firma, świetni ludzie”. Druga tablica, już w języku polskim, przedstawia historię przedsiębiorstwa, można przeczytać o: „korporacyjnych krokach milowych” oraz o „wizji i misji”, zobaczyć geograficzne rozlokowanie i strukturę a także rozrost przedsiębiorstwa w latach. Można również zapoznać się ze strukturą zatrudnienia w firmie, gdzie napisane jest, że pracownicy pośredni (tymczasowi) to tylko 10% załogi, co – rozglądając się po mojej linii – szybko okazało się nieprawdą. Po „odbiciu się”, pod okiem kamery, która jest podwieszona na suficie w metalowym żyrandolu (tak, żeby nie było jej widać), można przejść do szatni, przebrać się w strój roboczy – klapki i fartuch oraz zabrać ze sobą narzędzia pracy: marker, rękawiczki, pincetę, opaskę do uziemienia, nożyczki, długopis i raporty. Praca Przy wdrażaniu do pracy na linii produkcyjnej, najtrudniejsze były pierwsze dni. Kiedy przydzielono mi już samodzielne stanowisko - „siedziałam na wizualu” (wzrokowym sprawdzaniu komponentów), bardzo boleśnie odczułam ruch taśmy. Linia szła dla mnie za szybko, nie nadążałam i cały czas kumulował mi się „zapas” niesprawdzonych komponentów. Po dwóch tygodniach koleżanka z linii, która pracowała już 3 lata w fabryce, powiedziała „no wreszcie, zaczynasz się wyrabiać”. Wtedy też dowiedziałam się, że naszą normą jest wyprodukowanie i sprawdzenie 1400 komponentów dziennie (jest to obliczone na podstawie wydajności maszyn na jedną minutę), od tego wyniku zależały premie. Żadna linia nie była jednak w stanie osiągnąć tak wyśrubowanych norm, maszyny często miały awarie lub brakowało komponentów do produkcji. Zwykle wytwarzałyśmy około 1200 komponentów, przeliczając czas pracy na jej ilość musiałam sprawdzić około 5 komponentów na minutę, jeśli zwalniałam – tworzył się zapas. --- Źródło: Małgorzata Maciejewska „Zmęczone ciała i bezcenne produkty. Warunki pracy kobiet w specjalnej strefie ekonomicznej przemysłu elektronicznego”; Raport z badań Think Tanku Feministycznego i Uniwersytetu Wrocławskiego w ramach projektu o warunkach pracy w specjalnych strefach ekonomicznych
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
April 20 2019 11:13 V13.1.0-1