reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© Sony Przemysł elektroniczny | 06 kwietnia 2011

Firmy elektroniczne podsumowują straty po trzęsieniu ziemi i boją się Fukushimy

Japonia wydawała się być przygotowana od strony technicznej na ewentualność wystąpienia katastrofy. Już w 3 sekundy po pierwszych wstrząsach, dzięki specjalnego elektronicznemu systemowi ostrzegania, na ekranach telewizorów, komórek i w radiu pojawiły się komunikaty ostrzegawcze. Doskonale sprawdziły się też umiejscowione na dnie czujniki, które sygnalizowały zbliżającą się falę gdy ta osiągnęła już 10 cm. Jednak zabezpieczenia nie miały szans z żywiołem. Firmy elektroniczne szacują straty i obawiają się kolejnej katastrofy w Fukushimie.

Straty wynoszą już ponad 230 mld  USD. Dodając do tego przestój w produkcji i brak zysków japońskich firm, w tym wielkich elektronicznych koncernów, sytuacja wydaje się być bardzo niepokojąca. Przestoje w fabrykach samochodów w Japonii, a co za tym idzie brak komponentów na rynku spowoduje zmniejszenie produkcji samochodów nawet o 30%. W przeliczeniu na dzienną produkcję oznacza to 100 tys. samochodów mniej. Na duże problemy może zostać narażony koncern Steva Jobs'a. Na zniszczonych przez trzęsienie ziemi terenach wytwarzano bowiem części do nowego tabletu Apple tj. specjalne szkło wyświetlacza i bateria. Japonia opracowała i wytwarzała je specjalnie dla Apple. Według iSuppli 1/7 światowego sprzętu IT pochodzi właśnie z Japonii. 'Ucierpiały zakłady produkujące mikroprocesory (Japonia produkowała ich 21%w skali globalnej), wafle krzemowe (wytwarza się z nich chipy), żywicę triazynowobismaleimidową (używaną w obudowach wielu układów scalonych) i kości pamięci (zarówno DRAM, jak i NAND — odpowiednio 10 i 35%'. Producenci, którzy borykają się z problemem niedoborów komponentów szukają często droższych alternatyw, by nie mieć przestoju we własnej produkcji i wywiązać się z zamówień. Zakłady na terenach objętych katastrofą wznawiają produkcję. Wydaja się więc, że w niedługim okresie braki na rynku zostaną zniwelowane.Jednak jak twierdzą analitycy wciąż prawdziwym zagrożeniem może okazać się Fukushima, gdzie eksperci spodziewają się jeszcze poważniejszego wycieku i skażenia. Na tych terenach znajdują się fabryki wielkich koncernów tj. Toyoty, Nissana, Sony, Canona czy Nikona. Firmy już analizują jak uniknąć ewentualnego skażenia, bo – jak słusznie podkreśla autor artykułu „Strach ma skośne oczy Rafał Tomański, „kto by chciał jeździć napromieniowanym samochodem albo robić zdjęcia radioaktywną lustrzanką?”. Źródło: Opracowanie własne na podstawie artykułu „Strach ma skośne oczy” autorstwa Rafała Tomańskiego/ Puls Biznesu
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
June 25 2019 20:13 V13.3.22-2