reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© xdew77 dreamstime.com Rynki | 10 września 2018

Robotyzacja przemysłu szybsza niż szacowali eksperci

Jeszcze w maju eksperci z Międzynarodowej Federacji Robotów (IFR) szacowali, że rynek robotów przemysłowych urośnie o 12%. Po opublikowaniu najnowszych danych, okazało się, że prognozy zakładają zdecydowanie szybszy wzrost.
Według szacunków Międzynarodowej Federacji Robotów (IFR) publikowanych w maju tego roku, spodziewana liczba maszyn pracujących w przemyśle w 2017 miała nieznacznie przekroczyć 2 mln jednostek. Niespełna miesiąc później, wraz z podsumowaniem sprzedaży, okazało się, że na rynku pojawiło się aż o 160 tys. więcej robotów, niż w papierowych założeniach ekspertów.

31% do góry

Według opublikowanych w maju szacunków, za dwa lata na całym globie ma pracować 3 mln robotów przemysłowych. Do 2020 rynek automatów dla sektora wytwórczego miał rozwijać się w tempie 14% rok do roku. Rzeczywistość wyprzedziła jednak założenia: na rynku pojawiło się aż o 90 tys. więcej automatów niż prognozowała Międzynarodowa Federacja Robotów.

W 2017 na świecie sprzedano blisko 400 tys. jednostek dedykowanych sektorowi produkcyjnemu. Taki wynik spowodował, że liczba pracujących w firmach produkcyjnych na całym świecie robotów znacznie wzrosła, osiągając poziom 2,215 mln sztuk. W ciągu zaledwie dwunastu miesięcy rynek urósł o 31%.

- Rynek robotów przemysłowych wciąż rośnie na całym świecie i to w imponującym tempie. Kluczowe trendy, takie jak cyfryzacja czy współpraca człowieka z robotem, z pewnością wpłyną na to, jak będzie wyglądała nasza przyszłość - mówi Junji Tsuda, prezes Międzynarodowej Federacji Robotyki.

- Wyższy poziom robotyzacji podnosi konkurencyjność. Firmy widzą to w wynikach finansowych. Roboty w dobie Przemysłu 4.0. pozwalają produkować szybciej, lepiej i taniej – komentuje Andrzej Morawski, wiceprezes ds. sprzedaży w BPSC.

Kto inwestuje w mechanicznych pracowników?

Najwięcej w roboty przemysłowe inwestują firmy z sektora motoryzacyjnego. W ubiegłym roku przedsiębiorstwa z tej branży kupiły aż 125,5 tys. jednostek. To prawie jedna trzecia wszystkich sprzedanych robotów w 2017 roku. W 2016 roku firmy z branży samochodowej kupiły 103 tys. maszyn.

Tuż za nimi uplasowały się przedsiębiorstwa z sektora elektronicznego, które w 2017 roku kupiły 116 tys. automatów przemysłowych, a w 2016 - 91 tys. To daje 27% wzrost względem roku poprzedniego. Na dalszych miejscach znalazły się: przemysł ciężki (44 tys. sztuk w 2017 i 54% wzrostu) oraz chemiczny (21 tys. jednostek w 2017 i 9% wzrostu).

- Inwestycje w roboty pozwalają na usprawnienie standaryzacji i spójność wytwórczą globalnych graczy. Podnoszą efektywność i wydajność linii produkcyjnych, nic dziwnego, że w maszyny inwestują producenci z sektorów, w których jest spora konkurencja - mówi wiceprezes BPSC Andrzej Morawski. - Bardzo ciekawe jest to, że sektor elektroniczny depcze po piętach przemysłowi motoryzacyjnemu, który do tej pory w roboty przemysłowe inwestował najwięcej – dodaje Morawski.

Azja bierze wszystko

Według danych IFR, w Azji i Australii w ubiegłym roku kupiono o 37% więcej robotów niż w 2016. Przedsiębiorcy z tych dwóch kontynentów nabyli łącznie 262 tys. maszyn. To dwa razy więcej niż Europa i Ameryka razem wzięte. Na Starym Kontynencie w 2017 roku zanotowano przyrost na poziomie 20% r/r. Wszystkie kraje w Europie kupiły łącznie 67 tys. robotów przemysłowych, natomiast po drugiej stronie Atlantyku firmy nabyły 50 tys. maszyn (+22% r/r).

W rankingu krajowych gospodarek na czele są kraje azjatyckie, a wśród nich Chiny, które w 2017 roku kupiły aż 138 tys. robotów. To aż o 58% więcej niż w 2016 roku, kiedy to w Państwie Środka pojawiło się 87 tys. maszyn. Na kolejnych pozycjach są: Japonia, która wzbogaciła się o 46 tys. nowych urządzeń (+18%) i Korea Południowa, która - co ciekawe - w 2017 kupiła o 40 tys. maszyn mniej niż rok wcześniej - 40 tys. w 2017, wobec 41 w 2016.

Poza podium są pierwsze dwa kraje spoza Azji: USA z 33 tys. nowych jednostek i Niemcy z 22 tys. W porównaniu z Chinami procentowy przyrost Stanów Zjednoczonych i Niemców jest symboliczny, wynosi odpowiednio 6% i 8% więcej niż w 2016.

- Polska nie została ujęta w zestawieniu. To pokazuje, że nasz kraj jest naprawdę daleko, jeżeli chodzi o inwestycje w roboty. A to nie jest dobre dla naszego przemysłu, bo gdy spojrzymy na dane dotyczące średniego nasycenia, a te są najbardziej miarodajne, wypadamy bardzo przeciętnie - komentuje Andrzej Morawski.

Słowa przedstawiciela firmy z Katowic potwierdzają dane dotyczące poziomu nasycenia naszej gospodarki robotami przemysłowymi. Na 10 tys. pracowników wynosi on 32 egzemplarze. Polskę wyprzedzają kraje ościenne - Słowacja z 135 jednostkami i Czechy z 128 na każde 10 tys. pracowników.

fot.: © IFR

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
September 26 2018 11:55 V11.1.1-1