reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
Przemysł elektroniczny | 29 marca 2011

Polskie e-myto pod kontrolą?

Ponad 14 mld zł chce w ciągu siedmiu lat zarobić Skarb Państwa na wprowadzeniu elektronicznego systemu poboru opłat za przejazd autostradami i drogami ekspresowymi. Już teraz mówi się, że zabraknie odpowiedniego sprzętu i ludzi, a wpływy z systemy będą znacznie mniejsze.
System ma zacząć działać od początku lipca br. - buduje go za 4,9 mld zł wyłoniona w przetargu firma Kapsch. E-myto będą płacić kierowcy ciężarówek i autobusów. Dotąd musieli oni kupować winiety, uiszczali więc zryczałtowaną opłatę za korzystanie z dróg. Winiety zwalniały także z opłaty za przejazd istniejącymi już płatnymi odcinkami autostrad.

We wtorek rząd zatwierdził stawki opłat za przejazd - będą one wynosić od 0,20 zł do 0,53 zł za kilometr za przejazd autostradami i drogami ekspresowymi oraz od 0,16 zł do 0,42 zł za kilometr dla pozostałych dróg krajowych. Wysokość stawki zależy od wielkości pojazdu i klasy jego silnika. Więcej mają płacić kierowcy cięższych i bardziej szkodliwych dla środowiska samochodów.

Wyliczenia przedstawiane przez Centrum Informacyjne Rządu mówią, że od lipca 2011 r. do czerwca 2018 r. wpływy z opłaty wyniosą 14,2 mld zł. Koordynująca wprowadzenie systemu Generalna Dyrekcja dróg Krajowych i Autostrad szacuje, że będzie to 23,6 mld zł - z poboru elektronicznego dla ciężarówek 14,2 mld zł, a w ramach zwykłego poboru opłat na autostradach od aut osobowych - 9,4 mld zł. Pieniądze będą zasilać Krajowy Fundusz Drogowy, z którego finansowane są inwestycje drogowe.

Jak wyjaśnił w rozmowie z PAP rzecznik GDDKiA Marcin Hadaj, na samych drogach system będzie zautomatyzowany - samochody korzystające z systemu mają być wyposażone w niewielkie przekaźniki, a na płatnym odcinku drogi zostanie umieszczone urządzenie z anteną. Dzięki systemowi mikrofalowemu antena "skomunikuje" się z zamontowanym w pojeździe urządzeniem, a na pojazd "nałożona" zostanie opłata.

Hadaj wyjaśnił, że kontrolą tego, czy przewoźnicy rzeczywiście płacą za korzystanie z dróg, ma się zająć Inspekcja Transportu Drogowego. Inspektorzy mają także sprawdzać, czy w pojazdach o wadze przekraczającej 3,5 tony, które będą objęte systemem, są zainstalowane niezbędne urządzenia i czy działają one, jak powinny.

Inspekcja nie otrzymała jednak żadnego dodatkowego etatu na ten cel. Potwierdził to w rozmowie z PAP rzecznik Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Alvin Gajadhur.

GDDKiA szacuje, że w poszczególnych latach przychody Skarbu Państwa będą wynosić od ponad 360 mln zł do 3,7 mld zł. Analityk rynku transportowego Adrian Furgalski wyraził w rozmowie z PAP wątpliwości, czy przez początkowe miesiące działania system będzie szczelny. "Prawo do kontroli będzie mieć także policja czy straż graniczna, ale te służby nie są wyposażone w odpowiednie urządzenia, więc główny ciężar związany z kontrolowaniem, czy ciężarówki płacą za przejazd, spadnie na inspekcję drogową" - powiedział ekspert.

Dodał, że pierwsze miesiące działania e-myta będą "eksperymentowaniem na żywym organizmie, czyli na kierowcach". "Zatrudnienie nowych funkcjonariuszy kosztuje, a teraz jest tendencja, by ciąć wydatki. Firma, która buduje system szacuje, że po uruchomieniu systemu może być dziennie nawet kilka tysięcy przypadków związanych z np. z unikaniem opłaty" - zaznaczył ekspert.

System ma objąć docelowo ok. 2 tys. km autostrad, 5 tys. km dróg ekspresowych i 600 km dróg krajowych.

Źródło: PAP

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
December 04 2017 21:30 V8.9.2-2