reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© Schott Przemysł elektroniczny | 04 marca 2011

2010 pokazał mocne i słabe strony przemysłu fotowoltaicznego

W branży, która działa w oparciu o naturę i słońce, widoczne są sezonowe wahania popytu: zwykle najbardziej uśpiony jest pierwszy kwartał roku. Jednak pierwszy kwartał 2010 r. był rekordowy, a dostawy solarów wzrosły prawie o 200%, w porównaniu z analogicznym kwartałem w roku 2009. Niestety po pierwszych dwóch miesiącach 2011 r. widać, że sezonowy „zastój” powrócił.
Wzrost popytu na początku 2010 r., napędzany przez zbliżające się cięcia w dofinansowaniach na kilku głównych rynkach europejskich, spowodował wyścig wśród dostawców solarów w celu zabezpieczenia komponentów i rozwinięcia zdolności produkcyjnych. Wielu dostawców nie było w stanie utrzymać stałych dostaw, co powodowało braki na rynkach. Wszystko opierało się na rosnącym bądź malejącym udziale w rynku. Podczas gdy udział SMA Solar Technology spadał, Power-One zwiększał produkcję, a jego akcje rosły.

Burzliwe lato 2010 r. charakteryzowało się próbą zaspokojenia rosnącego popytu przez dostawców, przy jednoczesnym rozwoju zdolności produkcyjnych. W Europie głośno było o cięciach w dofinansowaniach na kolektory, a producenci nie nadążali z produkcją. Czas realizacji zamówień wydłużał się do ponad 25 tygodni.

Co przyniesie rok 2011?

Mimo, że rok 2010 był znakomity dla dostawców, nie byli oni przygotowani na taki wzrost zapotrzebowania na solary, jaki miał miejsce. Obecnie producenci borykają się z problemem nadwyżki zapasów. Analitycy zgodnie przewidują, że pierwszy kwartał 2011 r. będzie dla producentów „bolesny”, a ożywienie nastąpi dopiero w połowie roku.

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
September 15 2017 09:25 V8.7.1-1