reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© Pixabay Przemysł elektroniczny | 15 maja 2017

Wykład Blue Dot Solutions na TEC Warszawa 2017

O polskim sektorze kosmicznym słychać coraz więcej dobrego, ale wciąż nie brakuje osób, które nie są przekonane, czy „kosmos w Polsce” ma sens. Jest jednak spora szansa, że zmienią zdanie po wykładzie Krzysztofa Kanawki z firmy Blue Dot Solutions.
Sektor kosmiczny to nie tylko duże satelity telekomunikacyjne, wahadłowce czy spektakularne lądowania rakiet. Jest wręcz przeciwnie, bo większość tego sektora jest tu, na Ziemi, z tym, że na co dzień nie zwracamy na to uwagi. Od kilku lat także firmy w Polsce coraz chętniej działają w tej branży i odnoszą sukcesy. O tym czy sektor kosmiczny w Polsce ma sens, opowie dr inż. Krzysztof Kanawka, prezes gdańskiej firmy Blue Dot Solutions.

„Dlaczego sektor kosmiczny w Polsce” to temat wykładu, który odbędzie się już 25 maja 2017 roku podczas seminarium TEC Warszawa 2017. Darmowa rejestracja na to wydarzenie możliwa jest przez naszą stronę internetową. Zachęcamy do odwiedzenia, szczególnie że TEC Warszawa to również targi dla przemysłu elektronicznego. W tym roku Evertiq organizuje już czwartą edycję tej imprezy w Polsce.

evertiq.pl: - Zatem: dlaczego sektor kosmiczny w Polsce?

dr inż. Krzysztof Kanawka, prezes Blue Dot Solutions: - Żyjemy w świecie, w którym coraz częściej działalność państw i wielu podmiotów gospodarczych jest mniej lub bardziej związana z sektorem kosmicznym. W ciągu najbliższych 10 lat liczba krajów, które będą samodzielnie realizować projekty w tej branży podwoi się, do około 50. Coraz więcej państw będzie też miało swoje satelity, co oczywiście nie jest konieczne, by korzystać z danych satelitarnych jako klient - taki model jest już rozpowszechniony globalnie. Sektor kosmiczny jest właśnie po to, by korzystać z nowego źródła danych i nowych technologii, co w efekcie przynosi wymierne korzyści na Ziemi.

Niekoniecznie natomiast jesteśmy świadomi tych profitów. Często powtarzam, że sektor kosmiczny w dwóch trzecich, a nawet więcej, jest na Ziemi, w postaci telekomunikacji. Warto zdać sobie sprawę, że około jedna trzecia całego sektora, czyli około 100 mld USD rocznie to sama telekomunikacja satelitarna. Wiele z tych obszarów jest już teraz mocno skomercjalizowanych, a wiele burzliwie się rozwija, w ten sposób, że małe firmy tworzą nowe, ciekawe technologie i rozwiązania i próbują je wprowadzić na rynek. I bardzo często na pierwszy rzut oka nie ma to nic wspólnego z sektorem kosmicznym, bo taka firma może dostarczać chociażby rozwiązania IT dla rolnictwa. Sektor kosmiczny coraz mocniej przeplata się różnymi branżami: morską, transportową, rolniczą, bezpieczeństwa, czy telekomunikacyjną i w ten sposób rozwija się na całym świecie. Dopiero potem przekłada się to na nowe satelity, nowe rakiety i firmy typu SpaceX.

- Czego potrzeba, by ułatwić i przyspieszyć rozwój sektora kosmicznego w Polsce?

- Musimy mieć krajowy program, który będzie jasno określał, po co nam to wszystko. Ne możemy mieć tylko pojedynczych skomplikowanych projektów naukowych, powinniśmy też stawiać na praktyczne projekty o zastosowaniach komercyjnych. W Polsce na przykład mamy dużo potrzeb w zakresie telekomunikacji. Kolejna sprawa: sektor kosmiczny zapewnia świetne źródło informacji, które jest nie do przecenienia w obszarze bezpieczeństwa publicznego, ale i np. w meteorologii.

Firma Blue Dot Solutions jest liderem konsorcjum, które opracowało studium wykonalności dotyczące przyszłościowych technik i technologii kosmicznych. W lutym tego roku raport został przekazany Polskiej Agencji Kosmicznej i ma służyć do dalszych prac na szczeblu rządowym. Nie mogę zdradzać, co konkretnie się tam znalazło, ale przygotowując dokument musieliśmy przejrzeć 11 tematów, od robotyzacji, nawigacji satelitarnej czy technologii rakietowych po kwestie uwarunkowań prawnych. Mogę tylko powiedzieć, że udało nam się dotrzeć do naprawdę ciekawych informacji i jest dużo obszarów, w których Polska może się rozwijać. Nie ma bowiem sensu konkurować z mocnymi graczami z Europy Zachodniej, którzy zdobyli silną pozycję w danym obszarze, np. budowy dużych satelitów komunikacyjnych. Więc nie ma co budować takich satelitów w całości w Polsce, ale już praca nad technologiami telekomunikacyjnymi, które można by w nich wykorzystać, jest jak najbardziej dobrym pomysłem. Inny przykład ciekawego dla nas tematu to praktyczne zastosowania małych satelitów.

- Co hamuje rozwój sektora kosmicznego w naszym kraju?

- Sporym problemem jest wciąż zdobywanie funduszy. Tak jak mówiłem jest sporo małych i średnich firm, które robią bardzo ciekawe rzeczy związane z branżą kosmiczną, udało im się już dojść do tego, że mają własne patenty i to jest wielkie osiągnięcie. Ale potem dochodzi do sytuacji, gdy trzeba pójść duży krok dalej, na co potrzeba sporych pieniędzy, a w dodatku trzeba konkurować z zagranicznymi przedsiębiorcami z dużo większym zasobami i doświadczeniem.

Jest jednak kilka małych firm, które rozwijają się w sposób organiczny. Zaczynali praktycznie od zera, zdobywali projekty, a teraz mają coraz więcej, coraz ciekawszych zleceń. I ja tym firmom szczególnie kibicuję, bo to są doskonałe przykłady zaradności Polaków.

Z kolei duże firmy często charakteryzują się tak dużą inercją, że nie są w stanie podjąć żadnych wiążących decyzji i dostosować się do realiów polskiego sektora kosmicznego. Z drugiej strony Polska wciąż nie wydaje na sektor kosmiczny zbyt dużo.

Mogę natomiast korzystając z okazji wspomnieć o pewnej kwestii, o której należy mówić głośno i tępić takie podejście. Blue Dot Solutions świadczy usługi doradcze i zgłaszają się do nas firmy, które chcą coś zrobić w branży kosmicznej, np. wykorzystać dane satelitarne w jakiejś innej branży. I my chętnie pomagamy w takich przypadkach. Niestety często firmy zagraniczne są przekonane, że wejdą do sektora kosmicznego nie ponosząc żadnych kosztów. Dla przykładu mogę przytoczyć historię dotyczącą dużego przedsiębiorstwa, którego zarząd we wrześniu postanowił, że do końca danego roku firma powinna w Polsce pozyskać 20 mln EUR z sektora kosmicznego, przy jednoczesnych zerowych kosztach zdobycia wiedzy, wsparcia ze strony firmy takiej jak nasza i poszerzenia własnych kompetencji. Odpowiedziałem, że realnie możemy mówić o 50 tys. EUR i to jeśli wszystko dobrze się ułoży, ale uważałem, że warto to zrobić, żeby udowodnić kompetencje i zaangażowanie. Ale to był właśnie ten przypadek, gdy firma traktowała Polskę, jako tani rynek, a swoją działalność w naszym kraju chciała opierać o publiczne źródła finansowania, nie wydając przy tym ani grosza. Takie podejście ma jedną podstawową wadę, że raz może się udać zdobyć dofinansowanie, ale kolejnym razem już nie.

Takich firm jest sporo i przodują w tym zagraniczne. Interesuje ich sektor kosmiczny w Polsce, ale nie są zainteresowani stworzeniem dobrych form współpracy i inwestycjami w naszym kraju. Dla mnie to oczywiste, że jeśli chcę coś zrobić i nie mam wiedzy, to muszę za tę wiedzę zapłacić lub zaoferować atrakcyjną dla obu stron formę współpracy. Skutek jest taki, że jest dużo ciekawych firm, które mogłyby wejść do sektora kosmicznego i ładnie go rozwinąć, ale tego nie robią i same się ograniczają właśnie przez awersję do podjęcia ryzyka oraz zrzucanie tego ryzyka na mniejszego partnera.

Na szczęście mamy też w Polsce ciekawe firmy zagraniczne, dobrze umocowane na naszym rynku i sprawnie współpracujące z rodzimymi przedsiębiorcami.

- A czym zajmuje się Blue Dot Solutions?

- Tylko około 25% naszej działalności dotyczy usług doradczych. Od tego i od pracy z softwarem zaczynaliśmy. Z czasem jednak podejmowaliśmy coraz odważniejsze kroki i teraz w większości koncentrujemy się na własnych projektach związanych z sektorem kosmicznym. Bardzo mocno działamy wokół projektów w ramach ARTES 20, czyli programu opcjonalnego ESA, w którym wykorzystuje się anteny satelitarne dla praktycznych biznesowych rozwiązań na Ziemi. Jeden z takich projektów właśnie kończymy w tej fazie, a dotyczy on wykorzystania technik satelitarnych, głównie nawigacji satelitarnej i obserwacji Ziemi, ale też telekomunikacji satelitarnej, do monitoringu transportu cargo i zwiększenia ilości dostępnych informacji dla sektora ubezpieczeniowego. Reasumując chodzi o to, co zrobić, żeby wszystkie tradycyjne problemy, które występują przy transporcie cargo udało się ograniczyć przy pomocy technik satelitarnych, poprawiając efektywność tego transportu i ulepszając monitoring.

- Dziękuję za rozmowę!

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
July 08 2017 11:27 V8.5.6-2