reklama
reklama
reklama
reklama
© alexandragl dreamstime.com Przemysł elektroniczny | 24 marca 2017

Ekspert: za 10-20 lat autonomiczne pojazdy zastąpią prywatne samochody

Już za 10-20 lat w pełni autonomiczne pojazdy będą na naszych ulicach normalnym widokiem. Własny samochód będzie zaś ekstrawagancją bogaczy – przewiduje w rozmowie z PAP prof. Dariusz Jemielniak z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.
Według badacza, dużej zmianie mogą ulec nawet nasze poglądy na temat posiadania własnego pojazdu. - Choć wielu osobom trudno wyobrazić sobie życie bez własnego pojazdu, który w dodatku w Polsce ma istotną rolę statusową, trzeba pamiętać, że podobnie mówiono np. o kamerdynerach – mówi PAP prof. Jemielniak, ekspert od zarządzania międzynarodowego i badań internetu. Ponieważ powszechne będą także autonomiczne taksówki, jest wielce prawdopodobne, że posiadanie samochodu będzie jedynie ekstrawaganckim luksusem dla bogatych – dodaje.

Wyraża przy tym wątpliwość, czy za 20 lat samochody będą dominującą formą transportu. Wśród alternatyw wymienia automatyczne drony pasażerskie dla miast czy - w przypadku większych odległości - kolej w tunelach niskiego ciśnienia.

- Wielu ludzi nie będzie chciało rozstać się z prowadzeniem samochodu, pomimo racjonalnych oczywistych przewag bezpieczeństwa. Tym niemniej przejście będzie stosunkowo płynne, bo już obecnie nowocześniejsze pojazdy zawierają silne wspomaganie kierowcy – ocenia badacz.
Czy jednak tak wielkie zmiany w transporcie spotkają się z akceptacją społeczeństwa? Badacz z Akademii Leona Koźmińskiego podkreśla, że nie jest ono jednorodne; napotkamy w nim zarówno gorących zwolenników, jak i przeciwników nowej technologii.

Zanim jednak będziemy postawieni przed ostatecznym wyborem pomiędzy autonomicznym samochodem osobowym a samodzielnym prowadzeniem pojazdu, do ruchu wejdą autonomiczne ciężarówki. - W związku z tym należy spodziewać się, że akceptacja społeczna, nawet pomimo oczywistych okazjonalnych histerii w przypadku nieuniknionych wypadków z udziałem maszyn, będzie szybko rosła – przewiduje prof. Jemielniak.

Badacz spodziewa się wręcz, że w pewnym momencie podejście większej części społeczeństwa do autonomicznych pojazdów ulegnie ogromnej zmianie.

- Po przekroczeniu pewnej masy krytycznej należy się spodziewać, że będzie rosła presja na to, aby zakazać ludziom kierowania pojazdami w ruchu publicznym – uważa Jemielniak.

Na razie jednak w rządy wielu krajów przyglądają się tematyce autonomicznych pojazdów i wyrażają wątpliwości związane z ich rozwojem, zwłaszcza przed osiągnięciem pełnej automatyzacji jazdy. W opublikowanym 15 marca raporcie Science and Technology Committee brytyjskiej Izby Lordów czytamy między innymi o ryzyku związanym z tzw. trzecim poziomem automatyzacji – czyli sytuacji, w której pojazd może jechać samodzielnie np. na autostradach, lecz człowiek musi być zawsze gotowy na przejęcie kontroli. Brytyjscy prawodawcy obawiają się, że może to uśpić czujność kierowcy-człowieka i opóźnić jego reakcje.

Prof. Jemielniak nie przywiązuje jednak większej wagi do wątpliwości Brytyjczyków. - Prawo jak zwykle jest w tyle za technologią – aktualnie dostępny w sprzedaży model Tesli już spełnia te kryteria. Jest to w zasadzie pojazd autonomiczny, w którym nadzór kierowcy jest okazjonalny (i częściowo wymuszony przepisami) – zauważa. – Niebezpieczeństwo braku czujności jest oczywiście bardzo duże, ale trzeba pamiętać, że maszyny już teraz robią mniej błędów niż ludzie.

Jego zdaniem w tym momencie należy skupić się przede wszystkim na doprowadzeniu do powszechnej akceptacji autonomicznych pojazdów, zarówno, jeśli chodzi o samochody ciężarowe, jak i osobowe. Profesor zwraca przy tym uwagę, że na rozstrzygnięcie czekają problemy etyczne, takie jak kwestia odpowiedzialności za wypadki i decyzji, czyje życie należy poświęcić w razie konieczności wyboru – są to kwestie często dzisiaj podnoszone przez teoretyków etyki.

- Choć uważam, że to ważny problem, to sądzę, że zostanie szybko rozwiązany przez rynek, a nie przez rozwój teorii – i że najprawdopodobniej automaty będą symulować najczęstsze zachowania żywych kierowców, po prostu po to, aby klienci nie mieli oporów przed kupowaniem zautomatyzowanych samochodów – mówi badacz. – Biorąc pod uwagę, że takie podejście spowoduje najbardziej płynne przejście na nowy system, wydaje się także najbardziej akceptowalne.

Rynek nie może jednak kontrolować wszystkiego; jeśli autonomiczne pojazdy mają być przyszłością transportu, muszą zostać wypracowane standardy ich tworzenia i użytkowania. Istotna jest tutaj rola regulacji rządowych – zwraca uwagę prof. Jemielniak.

- Wolny rynek łatwo prowadzi do sytuacji, w której klienci np. dostają produkt niedostatecznie dobrze przetestowany, po prostu dlatego, że firma chce być na rynku pierwsza – ostrzega, dodając, że tego typu zarzuty wysuwane są obecnie wobec firmy Tesla.

- Zwłaszcza nowych technologii nie można pozostawiać na żywioł i korporacjom – cele korporacji nie uwzględniają w żaden sposób ochrony interesów ludzkości, a w przypadku nowoczesnych technologii jest to już dosyć istotne. Problem widzimy choćby na przykładzie rozwoju sztucznej inteligencji, jak i biochemii, czy edycji genów, ale pojazdy autonomiczne także powinny być poddane ścisłej, choć światłej kontroli odgórnej – podsumowuje prof. Jemielniak.

Źródło: PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Florencka

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
August 22 2017 10:36 V8.6.0-1