reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
© Tabemax Przemysł elektroniczny | 29 lutego 2016

Tabemax świętuje 25-lecie

W 1991 roku zaczynali zaledwie w trzy osoby, dzisiaj Tabemax zatrudnia ponad 400 pracowników. Maciej Drecki, współzałożyciel firmy, podkreśla, że za sukcesem stoi chęć do ciężkiej pracy.
Na początku prowadzona na niewielką skalę działalność polegała na serwisowaniu i handlu sprzętem radiowo-telewizyjnym. Jednak założyciele Tabemax – Bernard Grzanka i Maciej Drecki – to elektronicy wywodzący się z bydgoskiej Eltry, więc wykorzystali swoją wiedzę i już dwa lata później firma rozpoczęła nowy rozdział, uruchamiając produkcję elektroniki. Kolejną znaczącą zmianę przyniósł rok 2001, gdy wybudowano halę produkcyjną. – Nasz jednopiętrowy budynek ma dwie hale, po 1,5 tys. m kw. każda. Gdy rozpoczęliśmy w nim działalność, praktycznie całe piętro zostało wybudowane „na zapas”, a dziś wykorzystujemy powierzchnię w stu procentach – mówi Maciej Drecki.

Przez następne lata Tabemax zdobywał nowych kontrahentów, ale prawdziwy rozkwit przyszedł w roku 2008. Chociaż nie zawsze było różowo, a lata 2010 i 2011 były wyjątkowo trudne, współwłaściciel firmy podkreśla, że nigdy, przez ćwierć wieku działalności, spółka nie zanotowała straty. – Zawsze byliśmy na plusie, co możemy zapisać sobie jako sukces. W 2015 roku, podobnie jak rok wcześniej, obroty wzrosły o około 7%, czyli realizujemy spokojny, stabilny wzrost – mówi Maciej Drecki.

Tabemax w ostatnich latach mocno inwestował w park maszynowy. W samym 2015 roku spółka wydała około 1,6 mln PLN na nowy sprzęt. Do najważniejszych zakupów zrobionych w ciągu ostatnich 12 miesięcy należą 2 generatory azotu firmy Parker, fala lutownicza firmy ERSA czy nowy serwer. Ale wraz z rozwojem parku maszynowego i zwiększającymi się potrzebami klientów, firma zaczęła rozwijać zupełnie nowy rodzaj działalności. – Stworzyliśmy zalążek działu konstruktorskiego, który opracowuje przyrządy na potrzeby testowania produkowanej u nas elektroniki. Jednym z przykładów jest tester ICT, ale naszym oczkiem w głowie jest maszyna do konfekcjonowania materiałów izolacyjnych, której prototyp opracowaliśmy na przełomie 2015 i 2016 roku – mówi Maciej Drecki. Urządzenie powstało na potrzeby jednego z klientów firmy, dla którego Tabemax produkuje nietypowe zasilacze, działające na dużych mocach i z dużymi prądami wyjściowymi oraz filtry przeciwzakłóceniowe, w skład których wchodzą m.in. dławiki i transformatory. W procesie produkcyjnym występuje konfekcjonowanie materiałów izolacyjnych (przekładki papierowe, koszulki olejowe, koszulki termokurczliwe itp.) . Oczywiście można kupić fabryczne urządzenia do konfekcjonowania takich materiałów oraz testery do takich zasilaczy, ale ich koszt jest bardzo wysoki, a jak podkreśla nasz rozmówca, maszyna opracowana w polskiej firmie sprawdza się równie dobrze i wymaga znacznie mniejszych nakładów finansowych. – Wiążemy z tą maszyną spore nadzieje i chcemy włączyć ją do oferty firmy, rozpoczynając w ten sposób sprzedaż własnego sprzętu – mówi Drecki. - W ofercie Tabemaxu lada dzień może pojawić się również maszyna do mycia pojemników transportowych ESD dla podzespołów elektronicznych. Oczywiście można ją zastosować również do pojemników zwykłych tworzywowych. Na razie badamy potencjalny rynek – dodaje współzałożyciel.



Usługi EMS (montaż SMD, montaż THT, testowanie, montaż finalny) pozostaną jednak główną działalnością firmy. Tabemax ma klientów głównie z Niemiec i Francji, wśród których znajdziemy trzy duże koncerny oraz dużo firm średniej wielkości. Obecnie spółka chce rozwijać działalność na rynku polskim. – Pozyskaliśmy już pierwszych klientów, na razie na niewielką skalę, ale mamy zamiar rozwijać się na rodzimym rynku – zdradza Maciej Drecki.

Co stoi za sukcesem? Tabemax stawia na kompleksową obsługę klienta, oferując, oprócz montażu płytek, takie usługi jak produkcja wiązek, żywicowanie czy montaż końcowy. Firma oferuje swoim klientom również zakupy podzespołów do produkcji. Spółka dysponuje także własną flotę transportową. Maciej Drecki podkreśla przy tym znaczenie dobrze dobranej kadry: spośród 421 pracowników firmy, ponad kilkudziesięciu z nich jest związanych z firmą przynajmniej od 15 lat. – Mamy bardzo małą fluktuację, na poziomie 1% i co rusz obchodzimy jubileusze pracowników, często są to osoby, które pracują w Tabemax od 20 lat – opowiada Drecki. Współzałożyciel firmy zwraca też uwagę na to, że zarówno on, jak i Bernard Grzanka, od początku nie bali się ciężkiej pracy, a że elektronika to ich hobby, praca daje im przede wszystkim przyjemność. – Robić na co dzień coś, co się lubi, daje prawdziwą satysfakcję – podsumowuje Maciej Drecki.

Foto: © Tabemax

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
November 29 2016 16:13 V7.6.2-1