reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
Przemysł elektroniczny | 22 maja 2009

Wywiad z Andrzejem Synowieckim, prezesem Radmor SA (Część II)

Prezes Andrzej Synowiecki opowiada nam o historii, dniu obecnym i najbliższej przyszłości Radmor SA, jednego z największych producentów elektroniki w Polsce.
Pierwsza część wywiadu ukazała się na evertiq.pl w dniu wczorajszym

e.: Niedawno pisaliśmy na evertiq o uczestnictwie Radmor SA w programie ESSOR. Jakie nadzieje wiąże Pan z tym przedsięwzięciem i jak ważne jest ono dla przyszłości firmy? Czy jest to szczególnie ważny projekt, czy też po prostu jeden z wielu?
A.S.: Owszem, jest to jeden z wielu projektów, ale jest on też najważniejszy. Generalnie, geneza projektu wynika z potrzeby wypracowania standardu komunikacji radiowej przy opracowywaniu i produkcji radiostacji dla wojsk europejskich. Dziś problem polega na tym, że armie sojusznicze mają kłopoty z przepływem informacji, bo używają radiostacji od różnych producentów, które nie mają możliwości porozumiewania się ze sobą. Kłopoty te nasiliły się w chwili wprowadzenia komunikacji cyfrowej, w przypadku której stosowane są inne sposoby obróbki sygnału. W związku z tym, powstał pomysł opracowania wspólnego standardu dla cyfrowych radiostacji wojskowych, tak aby niezależnie od producenta sprzętu, wojsko miało możliwość porozumiewania się ze swoimi sojusznikami. Do programu przystąpiło sześć państw europejskich, a Radmor został wyznaczony przez MON jako lider tego programu w Polsce. Przede wszystkim do tego właśnie projektu potrzebujemy dodatkowych, młodych i dobrze wykształconych ludzi, którzy potrafiliby powiązać umiejętności stricte radiowe z wiedzą w zakresie programowania, teleinformatyki i tworzeniem hardware. Jest to bardzo złożony kompleks zagadnień, do którego potrzeba nowoczesnej wiedzy i liczymy, że to właśnie nowe pokolenie młodych inżynierów wesprze nas w tych wysiłkach.

e.: Jakie korzyści Radmor odniesie z tytułu uczestnictwa w projekcie ESSOR? Jakie będą źródła przychodów?
A.S. Na razie otrzymujemy zwrot części nakładów ze składek państw uczestniczących w projekcie, finansowanych z ich budżetów krajowych. Zwrot poniesionych nakładów nastąpi natomiast w chwili wyprodukowania i wypromowania na bazie nowego standardu nowych produktów, a więc jest to niewątpliwie perspektywa co najmniej kilku lat. Jednak uczestnictwo w projekcie może pozwolić firmie na zdobycie pozycji europejskiego lidera radiostacji zgodnych ze standardem ESSOR.

e.: Jakie inne polskie firmy biorą udział w projekcie?
A.S.: W tej chwili pracujemy w projekcie z Centrum Techniki Morskiej, dysponującym dobrym zespołem programistów i łącznościowców, w projekt włącza się również Wojskowa Akademia Techniczna oraz prawdopodobnie firma WB Electronics. Jest też kilka kolejnych firm, które wstępnie zadeklarowały akces do projektu.

e.: Co w roku 2009 będzie dla Państwa najważniejsze?
A.S.: W tym roku najważniejsze są działania antykryzysowe. Prace rozwojowe toczą się swoim trybem i mają zapewnione finansowanie. W tej dziedzinie nie zwalniamy tempa.
Główny problem powstaje jednak po stronie zamówień i produkcji i to zarówno ze strony naszego głównego klienta MON, który jak wiemy musi sprostać radykalnym cięciom w swoim budżecie, jak i ze strony części pozostałych naszych klientów, którymi są instytucje finansowane z budżetu państwa. Wszyscy oni odczuwają poważne kłopoty finansowe, co przekłada się na poziom zamówień.
Natomiast jeśli chodzi o działania eksportowe, chcielibyśmy wejść na dwa-trzy nowe rynki zagraniczne. Pozwoliłoby to zrekompensować mniejsze zamówienia na rynku krajowym. Tak więc najważniejszymi działaniami w tym roku jest zapewnienie produkcji i utrzymanie poziomu zatrudnienia.

e.: W listopadzie 2008 ARP podała do publicznej wiadomości informację o zamiarze upublicznienia akcji Radmor SA. Na jakim etapie znajduje się ten proces?
A.S.: Proces ten jest w trakcie realizacji. Przy tej ilości zamierzeń, jakie chcemy zrealizować - projekt ESSOR, rozwój usług i eksportu, rozwój oferty na rynku cywilnym - potrzebujemy dużego kapitału. Pomimo tego, iż mamy pomysły i wiedzę jak to zrobić, potrzebujemy do ich realizacji zastrzyku kapitału. W związku z tym wystąpiliśmy do ARP z naszą propozycją, aby upublicznić spółkę i pozyskać kapitał od inwestorów giełdowych.
Mamy zgodę na realizację tego procesu, a prace przygotowujące spółkę do debiutu postępują. Uległy one jednak spowolnieniu, naturalnie ze względu na sytuację jaka ukształtowała się na rynku giełdowym. Założenia dotyczące debiutu giełdowego, które były dokonywane w roku 2008, dziś są nie do zrealizowania. Środki, które obecnie wpłynęłyby do spółki, byłyby znacznie mniejsze, tak więc prawdopodobnie nasz debiut giełdowy się troszkę opóźni.
Alternatywą jest znalezienie inwestora, który by zapewnił wsparcie kapitałowe. Firma powinna zostać dokapitalizowana w celu szybszego rozwoju, a czy odbędzie się to w wyniku wejścia na giełdę, czy pozyskania inwestora branżowego lub finansowego, jest kwestią do uzgodnienia.

e.: Jak Pan ocenia polski sektor producentów elektroniki? Które firmy ocenia Pan jako szczególnie interesujące?
A.S.: Jeśli chodzi o producentów elektroniki, to lepiej się sprawują producenci oprogramowania elektronicznego, niż producenci samego hardware. Wynika to z kilku powodów. Dziś produkcja elektroniki to przede wszystkim Daleki Wschód, gdzie można uzyskać najniższe koszty produkcji. Dzięki temu wszyscy poważni producenci przenieśli już swoją produkcję i trudno jest wskazać w Polsce dużych, globalnych producentów elektroniki. Nakładają się to uwarunkowania historyczne: duże firmy państwowe w większości upadły lub egzystują w kadłubowym kształcie.
Natomiast bardzo ładnie rozwija się szereg prywatnych małych - lub już nawet całkiem sporych – firm elektronicznych. Mogę przytoczyć kilka przykładów z naszego podwórka, tj. firm które oferują wyroby dla służb mundurowych. Bardzo ładnie rozwija się DGT, która oferuje systemy telekomunikacyjne i sprzedaje z powodzeniem również za granicą. Kolejnym przykładem jest WB Electronic z Warszawy, która opracowała system łączności wewnętrznej w pojazdach, ale również oferuje bardzo ciekawe komputery wojskowe. Również z Warszawy pochodzi spółka Transbit, która opracowała własną radiostację i z powodzeniem sprzedaje ją na rynkach krajowym i zagranicznych. Niemniej jednak jest to produkcja niszowa i małoseryjna, choć poziom technologiczny wyrobów tych firm należy ocenić jako bardzo wysoki. Istnieje więc cały szereg spółek, które całkiem dobrze sobie radzą na rynku, natomiast nie są to gracze globalni.

e.: A czego bardziej im brakuje – wiedzy czy kapitału?
A.S.: To złożona sprawa. Podejrzewam, że firmy te dysponują odpowiednim poziomem wiedzy, lecz hamują je ograniczenia kapitałowe oraz brak doświadczeń na arenie globalnej. Kolejną kwestią jest to, iż Polska nie jest postrzegana jako producent urządzeń hi-tech w świecie.

Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Zauważ proszę, że komentarze krytyczne są jak najbardziej pożądane, zachęcamy do ich zamieszczania i dalszej dyskusji. Jednak komentarze obraźliwe, rasistowskie czy homofobiczne nie są przez nas akceptowane. Tego typu komentarze będą przez nas usuwane.
reklama
reklama
reklama
reklama
Załaduj więcej newsów
September 15 2017 09:25 V8.7.1-1